Piłkarze Sparty Rejowiec Fabryczny nie tracą formy. Wczoraj ograli na własnym boisku Janowiankę i utrzymali się w ścisłej czołówce tabeli.
(mawi)
30.10.2011 20:05
Piłkarze Sparty idą ostatnio jak burza (MACIEJ KACZANOWSKI )
– Mecz ułożył się dla nas bardzo dobrze, bo już w 11 minucie zrobiliśmy akcję, po której Andrzej Głowacki trafił w słupek a celną dobitką z 7 metrów popisał się Alan Brykalski – mówi Zbigniew Wójcik, trener Sparty.
Chwilę później mogło być 2:0, ale Filip Wesołowski zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany.
Losy meczu rozstrzygnęły się na początku drugiej połowy, a w głównej roli wystąpił wprowadzony z ławki rezerwowych Jacek Ziarkowski.
Najbardziej doświadczony piłkarz Sparty zrobił akcję, po której obrońcy Janowianki musieli ratować się faulem w polu karnym. Goście zostali ukarani podwójnie. Oprócz karnego, który na bramkę zamienił Bartosz Bodys, dostali również czerwoną kartkę i musieli grać w osłabieniu.
– I paradoksalnie grali dobrze, nie skupiali się tylko na wybijaniu piłek, tradycyjnie byli też groźni po stałych fragmentach. Trochę w tym naszej winy, bo poczuliśmy się za pewnie i zmarnowaliśmy kilka ciekawie zapowiadających się akcji – opowiada Wójcik.
W Janowie mają trochę żal do sędziego. – Faul na Ziarkowskim był ewidentny, ale miał miejsce przed szesnastką – twierdzi Andrzej Wachowicz, trener Janowianki.
– Szkoda tej bramki, bo cała sytuacja była kuriozalna, a zdecydowanie ustawiła mecz. Wszystkie nasze założenia z przerwy legły w gruzach zaraz po wyjściu z szatni – dodaje.
W następnej kolejce Spartę czeka poważny sprawdzian formy, bo jedzie do Łęcznej na mecz z Bogdanką II.
Sparta Rejowiec Fabryczny – Janowianka Janów Lub. 2:0 (1:0)
Bramki: Brykalski (11), Bodys (50 z karnego).
Sparta: Mazur – T. Adamiec, Pawelec, Gawda, K. Rutkowski, Brykalski (71 Kister), Wesołowski, Bodys, Ł. Kiejda, K. Kiejda (46 Ziarkowski), Głowacki (77 Barabasz).
Janowianka: Jacek Duda – Mierzwa, Sobótka, Kurzyna, Jarosław Duda (41 T. Sadowski), Gąbka, Piecyk, Brytan (66 Chmiel), Łagoźny, Bielak (61 Firosz), Jakiemczuk (80 Wojtan).
Żółte kartki: Ł. Kiejda, Wesołowski (S) – Brytan (J). Czerwona kartka: Kurzyna (Janowianka, 49 min, za faul). Sędziował: Tomasz Ostrowski (Zamość). Widzów: 150.
Sobotni mecz w Szczebrzeszynie zakończył się niespodzianką, bo niżej notowane Roztocze ograło Lewart.
Duży wkład w zwycięstwo gospodarzy miał Piotr Lipiec, który strzelił oba gole. Co ciekawe, była to pierwsza w tym sezonie wygrana Roztocza na własnym boisku.
– Zasłużyliśmy na nią – cieszy się trener Zbigniew Pająk. – Po wysokiej porażce w Tyszowcach przez cały tydzień motywowaliśmy się żeby zmazać tę plamę. Udało się, bo od początku zagraliśmy z dużym zaangażowaniem i widać było chęć zwycięstwa – dodaje.
Mimo dwubramkowego prowadzenia Roztocza, w końcówce nie brakowało emocji, bo Lewart strzelił kontaktowego gola.
Dośrodkowanie z rzutu rożnego Andrzeja Gutka wykorzystał Rafał Rybak. – Zrobiło się nerwowo, mogliśmy jeszcze podwyższyć wynik, ale zmarnowaliśmy sytuację sam na sam – mówi Pająk.
Roztocze Szczebrzeszyn – Lewart Lubartów 2:1 (2:0)
Bramki: Piotr Lipiec (22, 38) – Rybak (80).
Roztocze: P. Dobromilski – Bielec, Paweł Lipiec, D. Dobromilski, Antoszek, Misiarz, Duda (60 Hajduk), Goździuk, Rozwadowski (70 Winogrodzki), Kozłowski (65 Szyduk), Piotr Lipiec (80 Datsiuk).
Lewart: Podleśny – Jezior, Mitura, Białacki, Pszczoła, J. Bielak (46 Kucharzewski), Kuzioła (76 Woźniak), Gutek, Kłysiak (70 Zagajski), Pożak, Kaczmarski.
Żółte kartki: Misiarz (R) – Mitura, Kaczmarski, Kuzioła, Gutek (L). Sędziował: Bartłomiej Jakuszko (Biała Podlaska). Widzów: 300.
Komentarze