Piłkarze Ruchu wygrali w sobotę czwarty mecz w tym sezonie, w tym trzeci na wyjeździe. Dwa gole dla zespołu z Ryk strzelił kapitan Wojciech Kępka, który w przeszłości bronił barw klubu z Białej Podlaskiej.
MAREK WIECZERZAK
31.10.2011 01:20
Zwycięstwo gości, którzy w poprzedniej kolejce oddali trzy punkty na własnym boisku Stali Poniatowa, jest sporą niespodzianką.
W pełni zrehabilitowali się jednak w oczach swoich kibiców za tamtą wpadkę.
Mecz w Białej Podlaskiej rozpoczął się dla ryczan bardzo dobrze.
Już w 7 min Tomasz Sikora został sfaulowany w polu karnym i sędzia nie miał wątpliwości wskazując na jedenasty metr. Do piłki podszedł Kępka, który swego czasu grał w miejscowym AZS, i nie pomylił się.
W końcowym kwadransie pierwszej połowy kibice zobaczyli aż trzy bramki, w tym jedną samobójczą doświadczonego bramkarza Dmitrija Ekimova. Rosjanin źle przyjął piłkę zagraną przez swojego kolegę Kacpra Dębka i ta wtoczyła się do siatki.
Goście kontrolowali sytuację w meczu i na wszelkie próby złapania kontaktu przez bialczan natychmiast odpowiadali. Tak było kiedy w 61 min Damian Szymański zdobył gola na 2:3 to chwilę później Kępka strzelił na 2:4.
Dziesięć minut przed końcem meczu boisko musiał opuścić Dębek, który z rozbitym łukiem brwiowym został odwieziony karetką do szpitala. Od tej pory rezerwy III-ligowca grały w osłabieniu, bo na ławce rezerwowych pozostał jedynie bramkarz Adrian Frankowski a trener Ryszard Więcierzewski nie zdecydował się go wpuścić w pole.
Ruch wykorzystał przewagę znakomicie. Paweł Sudowski zagrał do Sikory, a ten z 5 m pokonał Ekimowa. W końcówce Podlasie II próbowało jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, ale strzał Marcina Korneluka obronił Jacek Troshupa.
Podlasie II Biała Podlaska – Ruch Ryki 2:5 (1:3)
Bramki: Staszczuk (41), Szymański (61) – Kępka (7 z karnego, 65), Ekimow (31 samobójcza), Piątkowski (45), Sikora (83).
Podlasie II: Ekimow – Adamiuk (46 Szymański), Dębek, Staszczuk, Mielnik, Kacik, Chalimoniuk, Iwańczuk, Jaszczyński (26 Korneluk), Budziński, Różanowski.
Ruch: Troshupa – Walasek, Jeżewski, Sągol, Starosz, Sadura (57 Sudowski), Leonarcik, Mądry, Piątkowski (89 ateńka), Sikora (86 Buala Bola), Kępka.
Żółta kartka: Dębek (P). Sędziował: Michał Ogrodowski (Chełm). Widzów: 250.
W prestiżowych derbach Chełmszczyzny górą Włodawianka. Goście zagrali osłabieni brakiem kilku kluczowych piłkarzy m.in. najlepszego strzelca Wojciecha Więcaszka, który pauzował za kartki oraz Adriana Smolika.
Jego z kolei w ostatniej chwili wykluczyła kontuzja. Ale ekipie z Włodawy nie przeszkodziło to przekonująco ograć ostatni w tabeli Start. – Mogliśmy pokusić się o jeszcze wyższe zwycięstwo, ale zawiodła nas skuteczność – mówi Marek Drob, trener Włodawianki.
– Ale cieszymy się z tego co mamy, bo najważniejsze są zawsze trzy punkty – dodaje.
Kłopoty kadrowe dopadły też Start. Z tego powodu trener Janusz Mieczkowski musiał sięgnąć do rezerw i w IV lidze zadebiutował Michał Łuczyn.
Minusem derbów była fatalana frekwencja. Według szacunków organizatorów meczu na stadionie w Krasnymstawie zasiadło zaledwie ok. 100 kibiców, w tym mała grupka z Włodawy.
– Tak to już jest, że jak nie ma wyników to kibice się odwracają – komentuje Maciej Smolira, kierownik Startu. – Sam mecz był w pierwszej połowie wyrównany.
Dopiero drugi gol dla gości sprawił, że wszystko nam się posypało – dodaje. Start jest jedynym zespołem w lidze, który nie wygrał jeszcze meczu.
Start Krasnystaw – Włodawianka Włodawa 0:3 (0:1)
Bramki: Bornus (4), Kuczyński (70), Zdolski (82).
Start: Bednarczyk – Dworucha (63 Drzewiecki), Łuczyn, Bielak, Stępniewski, Aftyka, Nowakowski, Chariasz, Sadowski, Banasiak, Bąk.
Włodawianka: Struk – Szynkora, Borys, Żakowski, Roczon, Chaciówka, Kuczyński, Nielipiuk (78 Soroka), Musz, Bornus (80 Mikulski), Zdolski.
Żółte kartki: Banasiak, Sadowski, Łuczyn (S) – Nielipiuk, Szynkora, Zdolski (W). Sędziował: Daniel Osiński (Lublin). Widzów: 100.
Komentarze