W meczu na szczycie 14 kolejki chełmskiej klasy okręgowej Granica Dorohusk pokonała Ogniwo Wierzbica 3:1. Dla gospodarzy była to już szósta z rzędu wygrana. Ekipa trenera Stanisława Cybulskiego zgłasza poważne aspiracje walki o IV ligę.
Mecz z Ogniwem był dla Granicy już czwartym z rzędu w roli gospodarza. Komplet punktów zostawiły w Dorohusku: Victoria Żmudź (3:4), Chełmianka II Chełm (0:2), a w poprzedniej kolejce Brat Cukrownik Siennica Nadolna (2:3). W sobotę przyszła kolej na zajmujący czwartą lokatę przed weekendową serią gier klub z Wierzbicy.
Kibice, którzy przyszli obejrzeć to spotkanie nie narzekali na tempo gry. Oba zespoły prowadziły wyrównany pojedynek. Jedni i drudzy skupiali się jednak bardziej na tym, by nie stracić. – Dlatego nasze akcje, jak też Granicy, często kończyły się przed polem karnym – przyznaje szkoleniowiec Ogniwa Jacek Płoszaj.
Jak już drużyny wypracowywały pozycje strzeleckie, to piłkarzom brakowało pomysłu na ich wykończenie lub odrobiny szczęścia. Najlepszą okazję dla przyjezdnych zmarnował Paweł Nadolski. Napastnik Ogniwa, będąc praktycznie sam na sam z bramkarzem Granicy, fatalnie przestrzelił.
Jeszcze przed przerwą precyzji w wykończeniu akcji zabrakło Damianowi Gałeckiemu, Marcinowi Kapelusznemu oraz, ponownie, Nadolskiemu.
Z kolei, bliscy uszczęśliwienia swoich fanów byli Mariusz Olender i Kamil Sergijuk. Pierwszy, zupełnie niepotrzebnie, przyjmował piłkę i jego strzał był niecelny.
Z trudnym uderzeniem Sergijuka poradził sobie za to bramkarz Ogniwa Rafał Zagraba. – Nie wiem, jak udało się mu przenieść tę piłkę nad poprzeczką – zastanawia się Sergijuk.
Kluczowa dla losów rywalizacji była druga część spotkania. Dwa błędy, bardzo dobrze spisującego się w pierwszej połowie golkipera gości, przyczyniły się do zwycięstwa Granicy. Za pierwszym razem Zagraba sparował przed siebie piłkę po rzucie wolnym Jakuba Turewicza.
Za drugim, wypuścił futbolówkę po dośrodkowaniu w pole karne Adriana Jarosza. Niefart bramkarza Ogniwa wykorzystali ten ostatni i Tomasz Jenda. – Mam pretensje do Rafała za dwa puszczone gole, które obciążają jego konto – tłumaczy Płoszaj. – Gdyby nie to, mecz zakończyłby się remisem.
– Cieszy nas zwycięstwo. Chcemy nadal wygrywać i powalczyć o IV ligę – deklaruje Sergijuk, kapitan Granicy.
Granica Dorohusk – Ogniwo Wierzbica 3:1 (0:0)
Bramki: Jarosz (60), Jenda (70), Turewicz (76) – Olender (79 samobójcza).
Granica: Kopeć – Krzysztof Ruszkiewicz, P. Ruszkiewicz (25 Jenda ), Mirzwa (70 Bukowski), Malinowski, Sergijuk, Olender, Jarosz, Konrad Ruszkiewicz, Turewicz (82 Łabęcki), Jabłoński.
Ogniwo: Zagraba – Kloc (89 Lenar), Mazurek, Kapeluszny, Kołtun, Zwolak (46 Nowaczek), Szanfisz, Krawiec, Gałecki, Bąk, Nadolski (70 Bakaj).
Przed tygodniem piłkarze Hetmana dostali ostre lanie w Pławnicach, przegrywając aż 1:7. W minioną sobotę sami odesłali do domu, z bagażem siedmiu goli, Kłosa Chełm. – Mówiąc najprościej, chcieliśmy się odkuć po tamtej wyjazdowej porażce – mówi Andrzej Koprucha, kierownik Hetmana.
Mecze u siebie gospodarze rozgrywali zazwyczaj w niedzielę. – Stało się już tradycją, że ostatnie spotkanie w rundzie na swoim boisku, przekładamy na sobotę. Tak jest wiosną i jesienią. Po meczu grillujemy, świętujemy, mamy klubową imprezę – tłumaczy kierownik.
Miejscowi zrobili sobie i kibicom miły prezent. Już po pierwszej części lider prowadził 3:0 i praktycznie, dla gości, skończyły się emocje. Bardzo zmotywowani gospodarze wyszli na 1:0 po główce Grzegorza Limka. Drugą bramkę zdobył z rzutu wolnego Damian Koprucha.
Hetman nie zamierzał spuścić z tonu i za wszelką cenę chciał powiększyć swój dorobek bramkowy. Trzeci raz bramkarza Kłosa pokonał Mirosław Furmanek. – Był to bardzo ładny gol, strzelony po klasycznej kontrze – przekonuje Andrzej Koprucha.
– Gospodarze robili, co chcieli, a my nie potrafimy im w tym przeszkodzić. Zagraliśmy bardzo słabe zawody, przy dobrej postawie Hetmana. Nie stworzyliśmy klarownych okazji choćby na honorowe trafienie – podsumował Jacek Dyszewski, napastnik Kłosa.
Hetman Żółkiewka – Kłos Chełm 7:0 (3:0)
Bramki: Limek (18), Koprucha (25), Furmanek (30, 51), Pidek (49), Wysokiński (75, 80).
Czerwona kartka: Tomasz Hawryluk (Kłos) w 70 min, za drugą żółtą.
Hetman: Znój – Olech (46 Królikowski), Szoździński (76 Batyra), Furmaniak, Limek, Zabiegły (34 Pietras), Wysokiński, Koprucha (68 Rozner), Stanicki, Pidek. Furmanek.
Kłos: Kozłowski (75 Słonina) – Bogusz, Hawryluk, Wyrostek (85 Kolano), Szpilski, Tywoniuk, Szmytki, Dyszewski (75 Błaszczuk), Kuśmierczyk (60 Paśnik), Nafalski, Drzewicki.
Komentarze