Biegać każdy może, ale przebiec po górach dystans 167 kilometrów z przewyższeniami wielkości, licząc łącznie, Mount Everestu - może już znacznie mniej liczna grupa ludzi na świecie. Z nich tylko część jest w stanie wykrzesać z siebie taką energię, upór, wytrzymałość i jakiś rodzaj pasji graniczącej z obsesją - by na tych morderczych dystansach osiągać tempo pozwalające na starty w międzynarodowych zawodach. W czołówce tych zawodów nie ma osób przypadkowych. To światowa elita, najczęściej zawodowcy poświęcający bieganiu i przygotowaniom do kolejnych startów całe życie. I w tej właśnie elicie, od kilku lat, znajduje się Polka, mieszkanka Puław, zawodowo - żołnierz Sił Powietrznych - Paulina Krawczak.
Perfekcyjna forma
Drugiego maja, w nasze Święto Flagi, nasza biegaczka ukończyła swój kolejny górski ultramaraton, nazwany zupełnie nieprzypadkowo "Oh Meu Deus", czyli "O mój Boże". Na dystansie 100 mil, czyli 167 km Paulina osiągnęła fenomenalny czas, biorąc pod uwagę skalę trudności trasy: 22 godziny, 14 minut i 47 sekund. Lepszy miał tylko zwycięzca tych zawodów, Hiszpan Ruben Dieguez Quiroga (21:42:15). Kolejna z kobiet, Marta Muixi z Hiszpanii z czasem 25:52:20 w OPEN była dziesiąta.
- Tak szczerze to nie spodziewałam się, że osiągnę taki wynik, bo jechałam tam z założeniem, by złamać 30 godzin. Czas, który osiągnęłam przeszedł moje najśmielsze oczekiwania - przyznaje srebrna medalistka.
- Sam bieg był super, czułam że to jest mój dzień, samopoczucie miałam perfekcyjne. Teren był trudny, techniczny, taki jak lubię. Poza tym idealna pogoda, około 20 stopni, zero wiatru, cisza, spokój. Tylko na sam koniec czekała na nas prawie pionowa ściana o wysokości blisko 2000 metrów. Nazwali ją bestią - opowiada.

Wysiłek ekstremalny
Na tak stromej trasie biegać się już nie da (chyba że jest się Aleksandrą Mirosław - żart.), więc trzeba się wspinać, co po dystansie trzech normalnych maratonów w nogach, można nazwać wysiłkiem ekstremalnym. W Portugalii za ponad trzystu super-sportowców, którzy stanęli na starcie, jedna trzecia z nich biegu w ogóle nie ukończyła.
To, że Paulinie się to udało i to z rekordowym czasem, nie było dziełem przypadku. Puławianka na przygotowania poświęca bardzo dużo czasu. Od dziecka roznosiła ją energia, jako nastolatka grała w piłkę nożną i to z sukcesami, debiutując nawet w reprezentacji Polski. Ale gdy poszła do wojska, przygodę z piłką zakończyła, wiążąc się mocniej z biegami.
- Gdzieś musiałam wyładować to swoje "ADHD" - śmieje się nasza rozmówczyni. Pasja do biegania szybko zaczęła się rozwijać i owocować pierwszymi półmaratonami i maratonami. Dystans ponad 42 km naszej bohaterce po jakimś czasie przestał wystarczać, a wyzwaniem stały się ultramaratony będące ich wielokrotnością. I żeby nie było łatwo - w górskich warunkach, z wielokilometrowymi przewyższeniami.
Na równi z mężczyznami
Ten pierwszy ultra-bieg ukończyła w 2016 roku, a pierwsze 100-mil z przewyższeniami ponad 10 km, złamała cztery lata temu we francuskich Alpach. Rok później z polskiego Festiwalu Biegu Rzeźnika przywiozła brąz w OPEN. W 2019 roku Paulina z pięciu startów w kraju i za granicą - cztery kończyła na pierwszym miejscu wśród kobiet. W ostatnich latach na morderczych dystansach zwycięstwa w tej kategorii to już standard. Podobnie pierwsze dziesiątki w generalkach: ósme miejsce w Słowenii (120 km), szóste w Walii (170 km), rok temu tytuł mistrzyni Polski, a kilka dni temu druga lokata w Portugalii.
- 100-milówki to jest moja dyscyplina, mój dystans. Uwielbiam rywalizację i to, że każdego roku mogę startować w różnych miejscach świata, poznawać różne kraje. W Portugalii, tych malowniczych miasteczkach, bajkowych krajobrazach, jestem zakochana. Poza tym kocham góry, więc górskie ultramaratony to jest coś dla mnie - tłumaczy Paulina Krawczak.

Przepis na sukces
Żeby myśleć o startach na tak wymagających zawodach, konieczne są regularne treningi, nawet dwa razy dziennie, do tego siłownia, rower, odnowa biologiczna, specjalna dieta ustawiona przed dietetyka. Co jeść żeby mieć tyle energii? - Ja jestem wegetarianką, nie jem mięsa, ale ryby już tak. Ostatnio korzystam z diet pudełkowych, które są zbilansowane i bardzo ułatwiają życie, bo dzięki nim mogę skupić się na treningu - tłumaczy ultramaratonka.
Do tego należy zapewnić sobie odpowiedni strój, zwłaszcza buty, których w sezonie potrafi zużyć nawet 10 par. A cena takich, które nadają się na tym poziomie to często 600-700 zł. Odzież i obuwie Paulinie kupują sponsorzy, ale pozostałe wydatki, w tym wyjazdy - musi pokryć sama. W uzyskaniu optymalnej formy przed najważniejszymi startami pomaga jej trener. Żeby być w światowych topie - nie ma miejsca na prowizorkę.
Trening obowiązkowy
Jej sportowi rywale i rywalki to najczęściej zawodowcy, którzy biegowej pasji mogą poświęcić 24 godziny na dobę. Paulina łączy swoją pasję z pracą dla wojska, a ta najczęściej jest siedząca. - Aczkolwiek także w takiej pracy, gdy mam pół godziny, robię trening stabilizacyjny. To bardzo ważne, a poza tym ja to lubię - przyznaje.
Co ciekawe, biegowy zapał Pauliny zaczął emanować na jej najbliższe otoczenie, znajomych. - Zarażam tym innych. Nie każdy musi biegać 100 mil, ale są fajne biegowe festiwale, gdzie można znaleźć coś dla siebie. Poza tym w niemal każdym mieście są grupy biegowe, jeśli komuś brakuje motywacji myślę, że warto do nich dołączyć - zachęca.

Dobra zabawa mistrzyni
- Dla mnie osobiście bieganie to taki masaż umysłu. Gdy idę do lasu mogę się zupełnie odciąć, odstresować. Każda aktywność na świeżym powietrzu jest dobra, nawet zwykły rower, szybki marsz. I muszę przyznać, że Puławy, do których przeprowadziłam się pięć lat temu z Dęblina, to fajne miejsce do życia. Oferują świetne miejsca do treningów, piękne ścieżki rowerowe, leśne ścieżki, gdzie mogę pobyć sam na sam z przyrodą, a Parchatka, Bochotnica czy Kazimierz pozwalają na niezły górski trening - opowiada.
Jakie zatem plany na najbliższą przyszłość? - W czerwcu jadę na kolejne mistrzostwa Polski i mam nadzieję, że zdążę się przed nimi zregenerować. Myślę, że osiągnęłam już wiele, więc jadę tam, żeby się dobrze bawić - przyznaje Paulina Krawczak, którą w kolejnych latach z pewnością zobaczymy także na kolejnych ultra-biegach organizowanych przez międzynarodową federację UTMB. Paulina podkreśla jednocześnie, że chce inspirować, zwłaszcza kobiety. - Udowadniam im, że wszystko jest możliwe, także w wieku 40 lat - podsumowuje.















Komentarze