Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pożar w Czółnach: Pogorzelcom pomaga wieś. Możesz i Ty

Kobieta z dwójką dzieci ratowała się wyskakując przez okno. Jej mąż poparzył sobie rękę i stopy, bo próbował jeszcze ratować dobytek. Ale gdyby ogień wybuchł w nocy ucieczka z domu byłaby niemożliwa.
Pożar w Czółnach: Pogorzelcom pomaga wieś. Możesz i Ty
W ubiegłym roku robiliśmy remont – mówi Mirosław Lipowski. Na zdjęciu z żoną w drzwiach spalonego w
– Jedliśmy kolację, oglądaliśmy telewizję. Po jedzeniu miałam iść nakarmić konie – opowiada Violetta Lipowska, mieszkanka Czółen w gminie Niedrzwica Duża. Kobieta razem z mężem i trójką dzieci w sobotnim pożarze straciła cały dobytek życia. Ogień wybuchł ok. godz. 18. – Nawet nie przypuszczaliśmy, że może się coś złego dziać – przyznaje Mirosław Lipowski. – Może, dlatego, że w pokoju, w którym siedzieliśmy paliło się w kominku. Pożar zauważył Jakub (5-letni syn państwa Lipowskich – przyp. red.) kiedy szedł do łazienki. Od razu pobiegłem do ganku, gdzie pojawił się ogień, ale nie udało mi się już niczego uratować. Tylko krzyknąłem do żony, żeby z dziećmi uciekała przez okno. Gdyby pożar wybuchł w nocy to ocalałaby tylko nasza córka, której wtedy nie było w domu – mówi łamiącym się głosem mężczyzna, który został ranny. Kiedy na miejsce przyjechała straż pożarna drewniany budynek stał już w ogniu. Prawdopodobną przyczyną wybuchu pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. – Ocalał tylko telefon, wciąż działa – pan Mirosław wskazuje na leżący na wersalce aparat telefoniczny. Nawet nie jest nadpalony w odróżnieniu od mieszkania, w którym wciąż czuć swąd spalenizny. Na komodzie stoi spalony pojemnik na pieczywo, mikrofalówka. – Tyle zostało z dyplomów i medali, które zdobyła żona na różnych imprezach, bo mamy kucyki – tłumaczy pan Mirosław. Niczego już nie da się odczytać. Małżeństwo ma trójkę dzieci – syna i dwie córki –17-letnią Roksanę i 14-letnią Sylwię. – W ubiegłym roku remontowałem ten dom – tłumaczy pan Mirosław. – Planowaliśmy też rozebrać ganek i dostawić nową część, żeby dziewczynki miały oddzielne pokoje, bo jedna ma alergię a druga lubi zwierzęta. Miała szczura. Zginął w pożarze. Pogorzelcom pomaga wieś. – Na pewno nie zostawimy ich samych – zapewnia Beata Rola, sąsiadka Lipowskich. – Wszystko stracili. Próbowaliśmy prać uratowane z pogorzeliska ubrania, ale nie wiem czy będzie można je nosić. Wciąż śmierdzą. Na razie pani Violetta z dziećmi mieszka u sąsiadów. Mąż śpi w garażu. Ich zniszczony dom trzeba będzie rozebrać. Tymczasowe schronienie zaoferowała rodzinie jedna z sąsiadek. – W tym domu są dwa pokoje, kuchnia, łazienka i niewielki korytarz – opisuje Wiesława Rozwód, sołtys Czółen. – Budynek jest już odświeżony i pomalowany. JAK MOŻESZ POMÓC Potrzebne są m.in. pościel, ręczniki, środki czystości, materiały budowlane, meble. Osoby, które chcą pomóc rodzinie z Czółna są proszone o kontakt telefoniczny. Należy dzwonić pod numery telefonu – 609 793 752 lub do naszej redakcji 81 46 26 817.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama