Błysk flesza i pożar obyczajowy
Tegoroczny 32. Jarmark Hetmański w Zamościu obfitował w wiele wydarzeń, jednak to jedna, zakulisowa sytuacja zdominowała lokalne dyskusje. Chodzi o oficjalną fotografię z udziałem prezydenta miasta, Rafała Zwolaka. Na zdjęciu włodarz pozuje z grupą kobiet, których zachowanie lub stroje wywołały oburzenie środowisk prawicowych.
Głos w sprawie natychmiast zabrał Adam Olejniczak, lider Konfederacji oraz Ruchu Narodowego w Zamościu. W swoim oficjalnym wpisie w mediach społecznościowych zarzucił prezydentowi całkowity brak refleksji nad tym, z kim i w jakich okolicznościach pokazuje się publicznie.
Konfederacja pyta o granice tolerancji
Według zamojskiej opozycji, sytuacja ta przekroczyła granice dobrego smaku i stała się jawnym uderzeniem w uczucia religijne mieszkańców. Adam Olejniczak wprost oskarżył prezydenta o podwójne standardy w podejściu do kwestii światopoglądowych:
„Żarty z wiary chrześcijańskiej najwyraźniej są dla niego dopuszczalne. Czy równie akceptowalne byłoby pozowanie przez Prezydenta z grupą, która w podobnie prześmiewczy i obraźliwy sposób parodiowałaby Ukraińców/homoseksualistów/murzynów/żydów? Przecież odpowiedź jest oczywista...”
Zdaniem lidera Konfederacji, publiczne osoby na stanowiskach państwowych powinny wykazywać się większą ostrożnością, by ich obecność nie była utożsamiana z aprobatą dla zachowań uznawanych za prześmiewcze wobec chrześcijan.
Batożenie i pręgierz, czyli powrót do metod założyciela miasta
Konflikt wokół zdjęcia szybko podchwycili internauci, a temperatura dyskusji w komentarzach zaczęła gwałtownie rosnąć. Aby zobrazować skalę oburzenia części zamościan, Olejniczak przytoczył jeden z radykalnych wpisów, na jaki natrafił w sieci. Nawiązuje on bezpośrednio do historycznej postaci założyciela Zamościa:
„Hetman Jan Zamoyski gdyby żył, kazałby te niewiasty wybatożyć za nieobyczajność, o prowokacji wobec religii nie wspomnę i zostawić na dwie doby pod miejskim pręgierzem ku przestrodze”.
Choć przywołana wizja publicznej kary ma charakter internetowej hiperboli, doskonale pokazuje, jak głębokie podziały światopoglądowe potrafi uruchomić jedno niefortunne kliknięcie migawki aparatu podczas miejskiego festynu. Jarmark dobiegł końca, ale dyskusja o tym, gdzie kończy się otwartość na mieszkańca, a zaczyna ideologiczna prowokacja, rozkręciła się w Zamościu na dobre.

Komentarze