– Jako minister sportu nie mogę wspierać sportu lubelskiego, wrocławskiego czy mazowieckiego. Ja muszę wspierać każdy sport - mówi Joanna Mucha, minister sportu i turystyki.
Michał Beczek
18.12.2011 17:54
Minister sportu wraz z synami z uwagą śledziła sobotnie spotkanie (WOJCIECH NIEŚPIAŁOWSKI)
• Interesuje się pani koszykówką?
– Uważam, że moje zainteresowania, gra czy kibicowanie to moja prywatna sprawa. Ale jeżeli już pan pyta, to powiem, że mój syn gra w koszykówkę. Dlatego wspólnie przyjechaliśmy na mecz.
• Czy pani obecność na hali MOSiR można odbierać jako deklarację: "Ja, Joanna Mucha, minister sportu, będę wspierała lubelski sport”?
– Jako minister sportu nie mogę wspierać sportu lubelskiego, wrocławskiego czy mazowieckiego. Ja muszę wspierać każdy sport. Lubelski również, ale nie mogę w ten sposób dyskryminować ani wyróżniać poszczególnych województw.
• W piątek został oddany do użytku Stadion Narodowy. Fajna sprawa, ale utrzymanie tego obiektu będzie bardzo kosztowne. Jest możliwość, żeby stadion sam na siebie zarobił?
– To wielki sukces. Oczywiście, nie mój, ale całej ekipy, która buduje stadion. Sukces ogromnej rzeszy, całej armii ludzi. Natomiast, jeśli chodzi o dalsze funkcjonowanie obiektu to jestem spokojna. Stadion ma olbrzymią przestrzeń biurową, reklamową i wszystko wskazuje na to, że ze sponsorem tytularnym będzie spokojnie na siebie zarabiał.
• Nie wiadomo tylko, czy swoje spotkania będzie rozgrywała na nim polska reprezentacja. Prezes PZPN Grzegorz Lato wielokrotnie mówił, że jeśli związek nie dostanie dobrej oferty, to kadra może grać gdzie indziej.
– Mam nadzieję, że polscy piłkarze będą grali na Stadionie Narodowym. Myślę, że w PZPN potrafią liczyć. Jeśli wszystko spokojnie przeliczą, a zaproponujemy umowy wiązane, jestem przekonana, że dojdą do wniosku, iż opłaca się grać na Stadionie Narodowym.
• Grzegorz Lato jest dobrym czy złym prezesem PZPN?
– To, co dzieje się w piłkarskiej centrali oceniam tak, jak wszyscy Polacy.
• Lato powinien odejść?
– To nie sprawa ministra. Moim zadaniem jest, żebyśmy grali dobrze w piłkę, odnosili sukcesy. Żeby nasze dzieciaki miały gdzie grać, żeby chciały grać, miały organizowane odpowiednie rozgrywki, stworzone warunki do rozwoju. To, kto będzie szefem jest wewnętrzną sprawą związku. Ja nie mogę mieszać się w kwestie personalne.
• Na początku pani pracy w ministerstwie zanosiło się na rewolucję w PZPN. Ostatecznie nic jednak z niej nie wyszło. Jak duży wpływ na pani działania miała groźba prezydenta UEFA Michela Platiniego, który miał powiedzieć, iż w przypadku wprowadzenia do związku kuratora, reprezentacja Polski może nie zagrać na mistrzostwach Europy?
– Rozważań na temat wprowadzenia kuratora nie było i być nie mogło. To zupełnie abstrakcyjna historia. Ale z tego co wiem, FIFA i UEFA są również zaniepokojone tym, co dzieje się w Polsce. Z drugiej strony, to są organizacje, które bronią narodowych związków, więc nie spodziewam się jakichś nagłych, rewolucyjnych zmian. To będą raczej zmiany ewolucyjne. Mam nadzieję, że na stałe.
• Podopieczni Franciszka Smudy zagrają na Euro 2012 w grupie marzeń. Co mogą osiągnąć?
– Mamy zamiar zapisać w ustawie, że polscy piłkarze muszą wygrać ten turniej.
• Latem odbędą się też Igrzyska Olimpijskie. Na ile medali możemy liczyć?
– Mam nadzieję, że więcej niż dziesięć zdobytych w Pekinie. Dobrze byłoby poprawić wynik z 2008 roku.
• Kto z województwa lubelskiego może stanąć na podium?
– Na razie nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie. Do Olimpiady pozostało jeszcze ponad pół roku. W tym czasie jeszcze wiele może się zmienić.
Komentarze