Drugie miejsce Kamila Stocha w szwajcarskim Engelbergu poprawiło nieco nastroje w polskiej kadrze skoczków narciarskich. Cały czas atmosfera wokół ekipy Łukasza Kruczka jest jednak nie najlepsza. Bo \"biało-czerwoni” mieli w tym sezonie skakać zdecydowanie lepiej.
Michał Beczek
19.12.2011 14:33
Kamil Stoch stanął na podium w Engelbergu, ale stać go na jeszcze lepsze skoki (kamilstoch.com.pl)
Stoch miał udany początek sezonu. Czwarte miejsce w Kuusamo i trzecie w pierwszym konkursie w Lillehammer rokowało nadzieje, że 24-latek z Zębu będzie w tym sezonie walczył z Austriakami o czołowe lokaty.
Później przyszła jednak wpadka na dużej skoczni w Lillehammer, kiedy lider polskiej kadry nie awansował do drugiej serii i przeciętne występy w czeskim Harrachovie (piętnaste i trzynaste miejsce).
Piąte podium w karierze, wywalczone przez Stocha w Engelbergu daje nadzieje, że na Turniej Czterech Skoczni będzie w wysokiej dyspozycji.
Niestety, możemy liczyć tylko na niego i Piotra Żyłę, który jest w życiowej formie. Pozostali nasi reprezentanci rozczarowują na całej linii.
Punkty zdobył tylko Maciej Kot, który był dziewiętnasty na małej skoczni w Lillehammer.
Co gorsza, trener Kruczek nie bardzo ma chyba pomysł, jak rozwiązać problemy "biało-czerwonych”. W poprzednim tygodniu wraz z podopiecznymi spędził kilka dni na treningach w Ramsau.
Oczekiwanej poprawy wyników jednak nie było.
Po konkursach w Szwajcarii Polacy ponownie udali się do Austrii. Potrenują dwa dni, a później wrócą do Polski na Święta Bożego Narodzenia. 26 grudnia wezmą udział w mistrzostwach kraju, po których Kruczek powoła kadrę na TCS.
Słabe występy spowodowały, że "biało-czerwoni” stracili dwa miejsca w Pucharze Świata. Podczas najważniejszej imprezy tego sezonu, która rozpocznie się 29 grudnia będziemy mogli wystawić tylko pięciu zawodników.
Pewniakami są Stoch i Żyła. O pozostałe miejsca powalczą Kot, Stefan Hula, ciągle nie mogący dojść do formy sprzed kontuzji oraz zdolni juniorzy – Aleksander Zniszczoł i Tomasz Byrt, którzy rewelacyjnie spisują się w Pucharze Kontynentalnym.
Dawid Kubacki, Krzysztof Miętus, Jan Ziobro i Marcin Bachleda mieli już wystarczająco dużo szans.
Komentarze