Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Dariusz Wierzchowski (Alfa Radzyń Podlaski): Beniaminek też potrafi zadziwiać

ROZMOWA Z Dariuszem Wierzchowskim, trenerem Alfy Bank Spółdzielczy Radzyń Podlaski
Dariusz Wierzchowski (Alfa Radzyń Podlaski): Beniaminek też potrafi zadziwiać
Od lewej: Marcin Kusiński, Jacek Nowokuński i Dariusz Wierzchowski
(IRENEUSZ KANABRODZKI)
• Przed debiutanckim sezonem w ekstraklasie mówił pan, że celem zespołu jest miejsce w czołówce. Ale chyba żaden z rywali nie spodziewał się, że na półmetku Alfa będzie trzecia... – Nasza lokata to pozytywne zaskoczenie. Plan był taki, aby znaleźć się w pierwszej czwórce, jednak na koniec sezonu. Na razie jest realizowany i mam nadzieję, że tak samo będę mógł powiedzieć po ostatniej kolejce. • Jako beniaminek najpóźniej rozpoczęliście kompletowanie składu. Dlatego wasza postawa to jeszcze większa niespodzianka. – Nie tylko w tenisie stołowym potrzeba mieć trochę szczęścia. Nam ono sprzyjało. W ubiegłym sezonie Olimpia-Unia Grudziądz została mistrzem Polski, ale już w tym znajduje się w dole tabeli. Nie można grać przez rok, dwa czy trzy na tym samym, równym i wysokim poziomie. Co prawda liga jest sportem drużynowym, ale o wynikach decydują pojedynki. Wszystko zależy od indywidualnej dyspozycji zawodnika. Tylko Bogoria ma trzech lub czterech rezerwowych graczy, którzy mogą wejść do pierwszego składu. Inni mają łącznie czterech, bądź tylko trzech podstawowych. • Z ubiegłego sezonu zostawił pan tylko Wenlianga Xu. – I nie żałuję takiej decyzji. Gdybyśmy mieli zespół z poprzednich rozgrywek, to może przez cały sezon uzbieralibyśmy dwa lub trzy punkty, po porażkach 2:3. O zwycięstwach moglibyśmy w ogóle zapomnieć. Bariera pomiędzy ekstraklasą i pierwszą ligą jest bardzo duża. • Przed sezonem Chińczyk typowany był do roli lidera zespołu. – Jednak w trakcie rozgrywek tę rolę przejął Radek Mrkvicka. Wenliang jest przyzwyczajony do ciężkiej pracy i obowiązków. Z pewnością wpływ na to ma jego osobowość, ukształtowana przez kraj, z którego pochodzi. On ma swoje zdanie, ale nie dyskutuje, tak jak wielu zawodników z Polski. Odniósł sześć zwycięstw i doznał sześciu porażek. Sam nie był zadowolony z takiego bilansu. Na pewno nie jest tak odporny jak Radek Mrkvicka. • Czech wygrał dziesięć pojedynków i pięć przegrał. – To nasz nowy lider. W sytuacjach stresowych nie widać po nim zdenerwowania. Jest spokojny i zrównoważony. Ma pozytywny wpływ na atmosferę w drużynie. • Marcin Kusiński to rozczarowanie rundy? – Tak można powiedzieć. Po długiej przerwie spowodowanej kontuzją ma kłopoty, aby powrócić do dawnej dyspozycji. Pewnie nie bez wpływu na to jest również jego wiek. Marcin ma 40 lat. Jednak liczę, że w drugiej części sezonu jeszcze pokaże, na co go stać. • Na plus zaskoczył natomiast Jacek Nowokuński. – To prawda. W ubiegłym sezonie miał blisko 50-procnetową skuteczność, dlatego przewidziany był do roli rezerwowego. Jednak w trakcie ligi został podstawowym graczem. • Przegrana Bogorii w Radzyniu Podlaskim zachwiała jej pozycją faworyta? – Poczuli gorycz porażki i nie mogą już grać tak spokojnie. Wiem, że nasz mecz rewanżowy w Grodzisku Mazowieckim będzie transmitowała telewizja Orange Sport, więc gospodarze zechcą sprowadzić Koreańczyka Oha Sang Euna. • Lucjan Błaszczyk jest do pokonania w lidze? – Mam nadzieję, że już 10 stycznia, w pierwszym meczu rundy rewanżowej z ZKS Drzonków, zrobi to któryś z moich zawodników. • Który moment w tym sezonie był najprzyjemniejszy? – Zwycięstwo nad Bogorią, w dodatku za trzy punkty.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama