W Bełżycach coraz mniej niewiadomych. Nowy zarząd zdecydował się pozostawić na stanowisku trenera Unii Michała Winiarskiego. Celem zespołu jest utrzymanie w IV lidze.
MAREK WIECZERZAK
01.01.2012 16:19
Nie będzie to łatwe zadanie, bo po rundzie jesiennej Unia zajmuje trzecie od końca miejsce w tabeli. Ale wiele wskazuje na to, że drużyna nie będzie bardzo osłabiona. Odejdą tylko Karol Strug, który dostał dobrą ofertę w GKS Dąbrowica oraz Kamil Zieliński do Wierzchowisk.
Propozycję przejścia do Stali Poniatowa miał Piotr Gałkowski, ale wygląda na to, że z niej nie skorzysta i trener Henryk Kamiński obejdzie się smakiem. – Rozmawiałem z Piotrkiem i powiedział mi, że zostaje u nas – mówi Piotr Zieliński, prezes Unii.
To czy rzeczywiście tak będzie okaże się 17 stycznia, bo wtedy zawodnicy z Bełżyc mają spotkać się na pierwszym treningu. Cztery dni później będą mogli sprawdzić się w organizowanym w hali CKFiS turnieju o puchar burmistrza miasta.
– Jesteśmy w trakcie rozmów z poszczególnymi zawodnikami. Większość deklaruje chęć gry w Unii. Niepewna jest tylko sytuacja Rafała Piwowarskiego i Andrzeja Jezierskiego.
Na pewno otrzymają od nas propozycję pozostania, ale czy ją przyjmą zależy już wyłącznie od nich – podkreśla prezes Zieliński.
Celem numer jeden Unii, oprócz utrzymania jest na wiosnę odzyskanie zaufania bełżyckich kibiców. W ostatnim czasie na mecze przychodziła ich dosłownie garstka. Były spotkania, w których liczba widzów ledwo sięgała 50. To najniższa frekwencja w całej lidze.
– Dlatego chcemy sprawić żeby Unia z powrotem stała się bełżyckim klubem. Skład ma być oparty w dużej mierze na chłopakach stąd. Nie chcemy się podpierać armią zaciężną z zewnątrz. Zakładamy, że z Lublina ma zostać tylko 2-3 zawodników – tłumaczy Zieliński.
To m.in. dlatego prezes zamierza ściągnąć z powrotem do Bełżyc Ireneusza Rumińskiego, który jest teraz w Wierzchowiskach. Doświadczony bramkarz miałby nie tylko stać między słupkami, ale też zająć się szkoleniem golkiperów w klubie. Na celowniku są także inni, byli gracze Unii.
Pewne jest również to, że zarząd nie będzie wywierał na trenerze i piłkarzach presji związanej z obroną miejsca w IV lidze.
– Jeśli nie uda nam się utrzymać to na pewno nie będziemy płakać. Moim zdaniem gra w okręgówce ujmy nam nie przyniesie, a na tę chwilę jest chyba nawet najbardziej rozsądnym rozwiązaniem – kończy Zieliński.
Komentarze