Poniatowa: Skatowali 17-latka na śmierć, dostali niskie wyroki
Piotr D. i Dawid R. tak bili chłopaka na ulicy, że nie przeżył. Pierwszy z nich został skazany na trzy i pół roku więzienia, drugi na trzy lata. Jeszcze zanim zapadł wyrok, przystała na niego prokuratura i rodzina zabitego.
- 02.01.2012 18:29
17-letni Piotr O. został pobity 16 kwietnia 2011 roku. W sobotni wieczór na ul. Szkolnej, kilkaset metrów od bloku, w którym mieszkał, padł ofiarą 18-letniego Piotra D. i o rok starszego Dawida R. Napastnicy przewrócili go na ziemię a potem kopali po głowie. Nieprzytomny chłopak trafił do szpitala w Lublinie. Zmarł następnego dnia. Przyczyną śmierci były obrażenia ośrodkowego układu nerwowego i pourazowy obrzęk mózgu.
Piotr D. i Dawid R. szybko trafili do aresztu. Prokuratura zarzuciła im pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Jej zdaniem zadając tak silne ciosy w głowę powinni przewidzieć, że może się to skończyć śmiercią bitego. Groziło im do 10 lat więzienia. Jesienią ub. roku do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie.
Proces przed Sądem Okręgowym w Lublinie trwał bardzo krótko. Podczas pierwszej rozprawy oskarżeni mężczyźni przyznali się do winy. Przepraszali rodzinę zabitego 17-latka.
– Biłem i kopałem, chcę za to przeprosić – mówił Piotr D.
– Bardzo tego żałuję, nie chciałem, żeby tak się stało – kajał się też Dawid R.
Potem ich obrońcy zadeklarowali, że obydwaj mężczyźni chcą się dobrowolnie poddać karze. Zaproponowane wyroki to trzy i pół roku więzienia dla Piotra D. i trzy lata dla Dawida R. Oskarżeni zadeklarowali też, że zapłacą rodzinie Piotra O. po 15 tys. zł zadośćuczynienia.
– Sąd Okręgowy zgodził się na to i taki wyrok wydał – informuje Artur Ozimek, rzecznik SO w Lublinie.
Choć kary są niewielkie, prokuratura przystała na nie, zanim jeszcze zapadł wyrok. Bez jej zgody mężczyźni nie mogliby się dobrowolnie poddać się karze i dostać wyrok, o jaki zabiegali. Wydanie tego orzeczenia nie byłoby także możliwe również wtedy, gdyby sprzeciwiła się rodzina zabitego.
– Zgodziliśmy się na takie orzeczenie z uwagi na postawę pokrzywdzonych, którzy akceptowali wyrok – tłumaczy Marzena Maciąg, prokurator rejonowy w Opolu Lubelskim.
Gdyby nie doszło do dobrowolnego poddania się karze Piotr D. i Dawid R. mieliby zwykły proces. Zanim zapadłby wyrok, sąd przesłuchałby świadków i wysłuchał mów końcowych prokuratora i adwokatów.
Reklama












Komentarze