Pierwszy transfer Lublinianki-Wieniawy w rozpoczętym trzy dni temu zimowym okienku stał się faktem. We wtorek lider IV ligi porozumiał się z Adamem Piekutowskim, który będzie asystentem trenera Marka Sadowskiego i zajmie się szkoleniem bramkarzy w klubie.
Marek Wieczerzak
03.01.2012 18:27
– Ustaliliśmy, że Adam pozostanie u nas do końca sezonu – mówi Krzysztof Gil, prezes KS Lublinianka-Wieniawa.
Współpraca z byłym zawodnikiem Wisły Kraków, a ostatnio trenerem bramkarzy w Motorze Lublin jest częścią szerszego planu działaczy klubu.
– Chcemy stworzyć szkółkę, w której będziemy szkolić bramkarzy z całego Lublina i okolic. W końcu Lublinianka słynie z wychowania kilku bardzo dobrych golkiperów m.in. Arkadiusza Onyszki, Jakuba Wierzchowskiego czy też samego Piekutowskiego. Być może uda nam się nawiązać do tych tradycji – tłumaczy Gil.
U progu starego roku władzom Lublinianki-Wieniawy udało się załatwić już wszystkie formalności związane z przekształceniem.
– Nasza spółka jest już zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym, a zgodnie z uchwałą PZPN od 1 stycznia zostaliśmy pełnoprawnym członkiem związku. Przejęliśmy już od stowarzyszenia Wieniawa wszystkie drużyny. Teraz, oprócz seniorów, mamy jeszcze osiem grup młodzieżowych – wyjaśnia prezes Gil.
Piłkarze lidera IV ligi rozpoczną przygotowania do rundy rewanżowej 10 stycznia. Na razie w kadrze nie ma żadnych zmian.
– Jesteśmy zainteresowani Mateuszem Kłykiem z Orionu i bramkarzem Granitu Bychawa Markiem Pachulcem. Co do Imedy Putkaradze to na razie wyjechał na wschód szukać klubu i jeśli nie znajdzie tam niczego wówczas pewnie przyjdzie do nas.
Nie zabiegamy o niego na siłę, bo on ma ambicje grać w wyższej lidze, a poza tym interesują nas zawodnicy, którzy zwiążą się z nami na dłużej. Nie rozglądamy się szczególnie za wzmocnieniami, bo mamy w kadrze 26 zawodników i żeby ktoś przyszedł, to ktoś musi odejść – podkreśla prezes Lublinianki-Wieniawy.
A na to się raczej nie zanosi. Co prawda Erwinem Sobiechem zainteresowana jest Stal Kraśnik, a nawet podobno Motor Lublin, to są małe szanse, że zabraknie go wiosną w ekipie z Wieniawy.
– Erwin podpisał u nas deklarację gry na cały sezon. Oczywiście, jeśli będzie chciał teraz odejść to go puścimy, ale nie za darmo – zastrzega Krzysztof Gil.
Niewykluczone, że działacze lubelskiego klubu sami podziękują niektórym graczom. – Jest czterech chłopaków, którzy muszą zmienić swoje podejście do treningów i gry. Musimy z nimi poważnie porozmawiać. Jeśli to nic nie da, to się rozstaniemy – twierdzi prezes Lublinianki-Wieniawy.
Komentarze