W Londynie zmarła wybitna amerykańska fotograficzka Eve Arnold, uchodząca za jedną z najlepszych na świecie w portretowaniu znanych ludzi, przede wszystkim kobiet. 21 kwietnia skończyłaby 100 lat. Mówiono o niej, że kobiecą duszę unieśmiertelniała na celuloidzie fotograficznego filmu, jak nikt inny.
Waldemar Piasecki, Nowy Jork
06.01.2012 19:52
Powszechną uwagę zwróciła fotografiami wykonanymi Marlenie Dietrich i Marylin Monroe. W 1960 roku, wraz synem Frankiem Arnoldem, przeniosła się z Nowego Jorku do Londynu. Przez kilka lat pracowała dla londyńskiego "Sunday Times”. Wtedy zajęła się również fotografią kolorową.
Fotografowała królową Elżbietę II, Elizabeth Taylor, Margareth Thatcher, Malcolma X, Joan Crawford. Nigdy nie prosiła nikogo ze sławnych ludzi o sesję zdjęciową. To do niej się zwracano.
Wiele podróżowała po świecie. Słynne stały się jej cykle zdjęciowe z Chin, Rosji, Afryki Południowej i Afganistanu. Docierała w miejsca, gdzie zachodni fotoreporterzy przedtem nie docierali. Fotografowała nędzę, bezdomne dzieci, handlarzy narkotyków i kobiet. Wydawała albumy reportażowe ilustrowane swymi zdjęciami.
Osiągnęła szczyty uznania profesjonalnego. Była m.in. honorowym członkiem brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Fotograficznego, otrzymała tytuł Mistrza Fotografii Międzynarodowego Centrum Fotografii w Nowym Jorku. Weszła w skład rady amerykańskiego Narodowego Muzeum Mediów.
Przez ostatnie lata życia nie mogła już fotografować w związku z pogłębiającą się chorobą reumatyczną. Większość czasu spędzała na lekturze Dostojewskiego i Tołstoja. Odeszła 4 stycznia w domu opieki w londyńskiej dzielnicy Mayfair w otoczeniu trojga wnuków.
Komentarze