Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dziwna nazwa na recepcie? To wyraz dobrej woli lekarzy

Największe organizacje zrzeszające lekarzy, zaleciły wpisywanie na receptach międzynarodowych nazw leków. Skorzystać na tym mają pacjenci, którzy w aptece dostaną lek najtańszy.
Taka rekomendacja pojawiła się w poniedziałkowym komunikacie środowiska lekarzy skupionych wokół portalu „Konsylium 24”, Federacji Pracodawców „Porozumienie Zielonogórskie”, Polskiej Federacji Pracodawców Ochrony Zdrowia i Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Członkowie tych organizacji, w miarę możliwości, mają wpisywać na receptach nazwy, które nie są związane z żadnym konkretnym producentem. Określają swój pomysł jako „wyraz dobrej woli i krok w kierunku rozwiązania konfliktu”. – Wtedy aptekarz sprawdza, jakie leki ma na półce i wydaje pacjentowi najtańszy – tłumaczy Teresa Dobrzańska-Pielichowska, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców. – Lekarz nie jest wtedy posądzany o związki z żadną firmą farmaceutyczną. Aptekarzom nie robi różnicy to, czy na recepcie pojawia się nazwa handlowa, czy nazwa uniwersalna. – Dla nas nie jest to najgorsze rozwiązanie, bo możemy wtedy decydować, na przykład, że wydamy ten lek, który akurat mamy w aptece – ocenia Krzysztof Przystupa, wiceprezes Lubelskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej. – Myślę, że apteki sobie poradzą, a komputery podpowiedzą nam, jaki lek możemy w tej chwili wydać, który jest na sto procent, a który ze zniżką. Tymczasem lekarze nie rezygnują z tzw. protestu pieczątkowego. – Dopóki nie będzie zmiany rozporządzenia dotyczącego wystawiania recept, dopóty będziemy stawiać te pieczątki, aby chronić pacjentów i lekarzy – zapowiada Teresa Dobrzańska-Pielichowska. (IZI)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama