Nawet \"Teleexpress” wspomniał o proteście radnego z Białej Podlaskiej. Stanisław Nikołajczuk gdzie się dało interweniował w sprawie plakatów reklamujących warszawski spektakl. Nie podobał mu się tytuł przedstawienia.
Marek Pietrzela
11.01.2012 18:58
Najpierw, pod koniec grudnia, radny zadzwonił do Straży Miejskiej z prośbą o interwencję i usunięcie plakatów reklamujących sztukę \"Seks grupowy, czyli psychoterapia”. A na ostatniej sesji Rady Miasta wystąpił z interpelacją.
– Cale miasto zostało oplakatowane deprawującymi młodzież hasłami! Jest sezon opłatkowy, a młodzi ludzie dwuznacznie uśmiechają się patrząc na wywalony napis \"seks grupowy”! – nie krył oburzenia radny.
Radny miał żal, że jego wystąpienie zostało na sesji zbagatelizowane. Stanisław Nowak (SLD), wiceprzewodniczący rady, stwierdził, że plakaty to \"nic wielkiego”, a prezydent Andrzej Czapski ostrzegł, że radny tylko robi reklamę przedstawieniu.
– Głodnemu chleb na myśli – skomentował prezydent wystąpienie radnego.
Sztuka \"Seks grupowy, czyli psychoterapia” miała zostać zagrana w najbliższy piątek, 13 stycznia w Państwowej Szkole Wyższej im. Jana Pawła II. Ale aktorzy do Białej Podlaskiej nie przyjadą. Spektakl został odwołany.
– Nie wiem, czy można wiązać ten efekt z wystąpieniem radnego. To była wspaniała reklama – mówi Marta Bąkowska, kierownik działu marketingu i impresariatu Bialskiego Centrum Kultury. – Wykupiono 60 biletów i rezerwowano wiele kolejnych. Pewnie można było sprzedać jeszcze 50. Agencja jednak przedstawienie odwołała – dodaje Bąkowska.
Radny Stanisław Nikołajczuk nie kryje satysfakcji. – Drwiny sobie zrobili z mojej krytyki, ale jestem zadowolony z odwołania sztuki o tak prowokującym tytule. Plakaty szokowały w całym mieście – mówi.
Sebastiana Michalczuka, studenta AWF, plakat wcale nie zaszokował. – Nie oglądałem sztuki, ale podejrzewam, że plakat miał tylko prowokować. Było to na granicy humoru. Tytuł wywoływał tylko uśmiech – mówi Sebastian.
Komentarze