W sobotę i niedzielę zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich odbędą się w Sapporo. Po raz pierwszy od lat weźmie w nich udział cała czołówka.
Michał Beczek
25.01.2012 19:59
Z pierwszej dziesiątki zabraknie tylko Gregora Schlierenzauera, mającego już w dorobku jedną Kryształową Kulę i w tym sezonie stawiającego na mistrzostwa świata w lotach.
Andreas Kofler, który w kilku ostatnich zawodach musiał bronić się przed młodszym rodakiem, może odsapnąć. 27-letni skoczek z Innsbrucku umocni się na pozycji lidera PŚ. "Schlieriego” mogą wyprzedzić też trzeci w klasyfikacji generalnej Anders Bardal i czwarty Thomas Morgenstern.
Gregor nie przejmuje się jednak tą perspektywą. – W tym sezonie najważniejszy był dla mnie Turniej Czterech Skoczni, który wygrałem. Kolejnym moim celem są mistrzostwa świata w lotach. Pucharu Świata nie lekceważę, ale wolę zrezygnować z męczącej wyprawy do Azji – powiedział Schlierenzauer na antenie krajowej telewizji.
W Sapporo zabraknie też Simona Ammana, który w tym sezonie jest w słabszej formie i woli w spokoju potrenować w Europie.
Trener Łukasz Kruczek zdecydował, że do Japonii polecą: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot, Stefan Hula i Krzysztof Miętus. Zabraknie Aleksandra Zniszczoła, który był rewelacją konkursów w Zakopanem.
17-letni wychowanek Jerzego Szturca koncentruje się w tym sezonie na mistrzostwach świata juniorów. Trenerzy polskiej kadry z obawy, że daleka wyprawa może wybić go z rytmu, zdecydowali, że w najbliższy weekend Zniszczoł wystartuje w Pucharze Kontynentalnym w Bischofshofen.
Biegacze i biegaczki startujący w PŚ będą mieli wolny weekend. Odpoczynek bardzo przyda się Justynie Kowalczyk, która dzięki temu może sporo zyskać nad Marit Bjoergen.
Norweżka, która jest jeszcze bardziej wyczerpana niż Polka, będzie musiała wystąpić w mistrzostwach kraju, choć podobnie jak jej rodak Petter Northug, miała wielką ochotę, aby odpuścić sobie te zawody.
Przeciwko takiemu rozwiązaniu stanowczo zaprotestowała jednak telewizja NRK, która zagroziła, że zrezygnuje z transmisji mistrzostw, jeżeli dwóch największych gwiazd zabraknie na starcie. W tym samym czasie polska "Królowa Śniegu” będzie spokojnie trenowała w estońskim Otepaeae.
Bjoergen, żeby choć trochę odpocząć, nie wystąpi 2 lutego w sprincie w Moskwie. Kowalczyk traci do niej tylko 62 punkty. Jeżeli w stolicy Rosji zajmie pierwsze lub drugie miejsce, zostanie nową liderką PŚ. W następnych zawodach, 4 i 5 lutego w Rybińsku, Bjoergen już wystartuje.
Komentarze