Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Herda i Kucharski mogą wrócić do Lublinianki. Sadowski szuka wzmocnień

Piłkarze lidera IV ligi rozpoczęli sparingowe granie od porażki z niżej notowanym POM Iskrą Piotrowice. Lublinianie ulegli rywalowi 0:1 po golu Kamila Trześniaka w 85 min.
– Wynik też ma znaczenie, ale chodziło bardziej o to, żeby chłopcy pobiegali i sprawdzili się – mówi Marek Sadowski, trener Lublinianki-Wieniawy. W drużynie panuje spory ruch. W sparingu z POM Iskrą szkoleniowiec mógł się w pierwszej połowie przyjrzeć grze ukraińskiego bramkarza, który przez tydzień trenował z zespołem. Na tym się jednak skończy, bo golkiper nie pokazał nic szczególnego i został odesłany. Blisko angażu są za to Mateusz Kłyk i Piotr Kucharski. – Piotrek pojawiał się u nas na zajęciach już jesienią, a teraz zaczął trenować systematycznie. Myślę, że dołączy do nas – wyjaśnia Sadowski. Z zespołem trenuje też Łukasz Sobiech (ostatnio Orlęta Radzyń Podlaski), a chęć powrotu wyrażają jeszcze dwaj bramkarze: Karol Herda z Avii Świdnik i Marcin Zapał ze Stali Kraśnik. Herda razem z Robertem Suszem mają wystąpić w najbliższym sparingu z Tomasovią (sobota, godz. 13, przy Poturzyńskiej). – Łukasz ma spore zaległości w przygotowaniu fizycznym i musi je nadrobić żeby zostać. Chętnie wziąłbym Marcina, ale zgłosił się do nas za późno, bo mamy już sporo bramkarzy – tłumaczy trener Lublinianki. Spore szanse na załapanie się do szerokiej kadry ma za to Michał Dadej, który wrócił po kontuzji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama