Działacze Lubelskiego Węgla KMŻ podsumowali wczoraj okres transferowy przed nadchodzącym sezonem. Ostatnimi, którzy dołączyli do kadry \"Koziołków” są Cameron Woodward i Robert Miśkowiak. Dziś o północy kończy się możliwość podpisywania kontraktów z zawodnikami.
MAREK WIECZERZAK
30.01.2012 18:02
Podczas wczorajszej konferencji prasowej klubowa sala w budynku przy Al. Zygmuntowskich pękała w szwach. Na spotkanie, oprócz dziennikarzy przyszło ponad 150 kibiców. Część z nich musiała zostać za drzwiami, bo w środku nie było już miejsc.
Na początku okazało się, że do grupy ośmiu zawodników dołączył ostatecznie Cameron Woodward, który podpisaną umowę odesłał dopiero wczoraj.
– Australijczyk był w rozjazdach i nie miał możliwości wcześniejszej odpowiedzi. Ale byliśmy o niego spokojni, bo już jesienią powiedział, że nie wyobraża sobie jazdy poza Lublinem – tłumaczył Jacek Ziółkowski, kierownik lubelskiej drużyny.
KMŻ zdecydował się też zawrzeć cztery kontrakty warszawskie, które jednak nie wiążą bezpośrednio danego zawodnika z klubem.
– Podpisaliśmy taką umowę z Tomkiem Piszczem, bo chcieliśmy mu pomóc. To samo dotyczy Stanisława Mielniczuka i Aleksandra Borodaja z Kaskadu Równe oraz Clausa Vissinga. Nie wykluczam, że do wtorku do północy ktoś jeszcze do nas dołączy – powiedział Dariusz Sprawka, prezes KMŻ Lublin.
Ale najlepszy kąsek szef klubu zostawił na koniec ogłaszając pozyskanie Roberta Miśkowiaka, który ostatnio jeździł w Poznaniu. – Lublin to dobry wybór i ma nadzieje, że będę mógł pokazać się kibicom z jak najlepszej strony – skomentował Miśkowiak.
Mało realne jest natomiast zakontraktowanie Petera Karlssona. – W sobotę byliśmy z Peterem na kolacji i zbliżyliśmy nasze stanowiska. Ale wiem, że dostał oferty z Ostrowa i Rybnika, które trudno będzie nam przebić – opowiadał Sprawka.
W ciągu kilku najbliższych dni władze klubu mają podpisać umowy ze znaczącymi sponsorami, wśród nich spółką Lubelski Węgiel Bogdanka. Już wiadomo, że sponsor tytularny przekazując pieniądze ma jasno sprecyzowany cel.
– Od początku Bogdanka wspiera nas taką samą kwotą. Mówię to żeby rozwiać pewne legendy krążące na ten temat. Była ona podzielona na część zasadniczą i premie. W tym sezonie reguły uległy zmianie. W trakcie rozgrywek dostaniemy tylko 60 proc. sumy. Reszta zostanie wypłacona po jego zakończeniu, jeżeli awansujemy do ekstraligi – zdradził Sprawka.
To dlatego, tak ważne jest wsparcie kwotą 1 mln zł ze strony miasta. Prezes KMŻ mocno dziękował za to prezydentowi Krzysztofowi Żukowi.
– To pierwszy włodarz Lublina, który tak mocno angażuje się w sprawy lokalnego sportu. Dzięki niemu istniejemy nie tylko my, ale też piłkarki ręczne SPR i piłkarze Motoru – stwierdził Sprawka.
Komentarze