Lubelscy posłowie wolą zarabiać w Sejmie
9892 złote brutto dostają ci, którzy zrezygnowali z pracy, własnej firmy, renty czy emerytury. Na Lubelszczyźnie pensja parlamentarzysty to wciąż finansowe eldorado.
- 02.02.2012 22:02

Parlamentarnego (Maci
Z zestawienia opublikowanego przez portal newsweek.pl wynika, że na 460 posłów tylko 196 wybrało w tej kadencji status tzw. posła zawodowego (dane z połowy stycznia). Oznacza to, że co miesiąc dostają 9892 zł brutto. Takie uposażenie przysługuje posłom, którzy korzystają z bezpłatnego urlopu w miejscu swojej stałej pracy. Pod warunkiem że nie prowadzą działalności gospodarczej lub zawiesili prawa do emerytury lub renty.
Pozostali otrzymują tylko dietę w wysokości 2473 zł za udział w posiedzeniach. Dlaczego większość posłów woli zarabiać poza Sejmem? Według ekspertów, do parlamentu trafia coraz więcej osób, które mogą się pochwalić niezłymi zarobkami lub boją się stracić stałą pracę.
Ale to co w kraju jest regułą, w naszym województwie jest wyjątkiem. Bo większość parlamentarzystów z Lubelszczyzny to posłowie zawodowi.
Jest nim na przykład szef lubelskiej Platformy Obywatelskiej Stanisław Żmijan. Wcześniej, przez dwie poprzednie kadencje, nie pobierał poselskiej pensji. Był prezesem spółki akcyjnej Przedsiębiorstwo Drogowo- Mostowe Międzyrzec Podlaski.
– W partii długo o tym dyskutowaliśmy i doszliśmy do wniosku, że działalność publiczna i biznesowa nie powinna się przenikać. Dlatego zrezygnowałem ze stanowiska prezesa – tłumaczy Żmijan.
Jacek Czerniak z SLD na czas kadencji wziął urlop w Urzędzie Marszałkowskim. – Jeśli chce się poważnie zająć pracą w Sejmie, to nie można inaczej. Przygotowanie do komisji i obrad zajmuje dużo czasu – przekonuje Czerniak.
Z kolei Grzegorz Raniewicz z PO zrezygnował z prowadzenia własnej działalności gospodarczej. – Była to forma działalności, która wymagała mojej stałej obecności. Miałem kantory wymiany walut i musiałem być na miejscu. Nie dało się tego pogodzić z pracą w Sejmie – tłumaczy Raniewicz z PO.
Z poselskiej pensji zrezygnował natomiast Cezary Kucharski, poseł PO. – Nie wszedłem do Sejmu, żeby się dorobić – mówi Kucharski. Były reprezentant Polski w piłkę nożną jest najbogatszym lubelskim posłem. Do oświadczenia majątkowego wpisał majątek wart ponad 9 mln zł (w tym 18 mieszkań).
Posłom, którzy nie biorą sejmowej pensji, przysługują, oprócz nieopodatkowanej diety, także fundusze na prowadzenie biura poselskiego. To 11 600 zł miesięcznie.
Reklama













Komentarze