Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lubelscy posłowie wolą zarabiać w Sejmie

9892 złote brutto dostają ci, którzy zrezygnowali z pracy, własnej firmy, renty czy emerytury. Na Lubelszczyźnie pensja parlamentarzysty to wciąż finansowe eldorado.
Lubelscy posłowie wolą zarabiać w Sejmie
W naszym regionie mamy 27 posłów. Na zdjęciu: posiedzenie Lubelskiego Zespołu
Parlamentarnego (Maci
Z zestawienia opublikowanego przez portal newsweek.pl wynika, że na 460 posłów tylko 196 wybrało w tej kadencji status tzw. posła zawodowego (dane z połowy stycznia). Oznacza to, że co miesiąc dostają 9892 zł brutto. Takie uposażenie przysługuje posłom, którzy korzystają z bezpłatnego urlopu w miejscu swojej stałej pracy. Pod warunkiem że nie prowadzą działalności gospodarczej lub zawiesili prawa do emerytury lub renty. Pozostali otrzymują tylko dietę w wysokości 2473 zł za udział w posiedzeniach. Dlaczego większość posłów woli zarabiać poza Sejmem? Według ekspertów, do parlamentu trafia coraz więcej osób, które mogą się pochwalić niezłymi zarobkami lub boją się stracić stałą pracę. Ale to co w kraju jest regułą, w naszym województwie jest wyjątkiem. Bo większość parlamentarzystów z Lubelszczyzny to posłowie zawodowi. Jest nim na przykład szef lubelskiej Platformy Obywatelskiej Stanisław Żmijan. Wcześniej, przez dwie poprzednie kadencje, nie pobierał poselskiej pensji. Był prezesem spółki akcyjnej Przedsiębiorstwo Drogowo- Mostowe Międzyrzec Podlaski. – W partii długo o tym dyskutowaliśmy i doszliśmy do wniosku, że działalność publiczna i biznesowa nie powinna się przenikać. Dlatego zrezygnowałem ze stanowiska prezesa – tłumaczy Żmijan. Jacek Czerniak z SLD na czas kadencji wziął urlop w Urzędzie Marszałkowskim. – Jeśli chce się poważnie zająć pracą w Sejmie, to nie można inaczej. Przygotowanie do komisji i obrad zajmuje dużo czasu – przekonuje Czerniak. Z kolei Grzegorz Raniewicz z PO zrezygnował z prowadzenia własnej działalności gospodarczej. – Była to forma działalności, która wymagała mojej stałej obecności. Miałem kantory wymiany walut i musiałem być na miejscu. Nie dało się tego pogodzić z pracą w Sejmie – tłumaczy Raniewicz z PO. Z poselskiej pensji zrezygnował natomiast Cezary Kucharski, poseł PO. – Nie wszedłem do Sejmu, żeby się dorobić – mówi Kucharski. Były reprezentant Polski w piłkę nożną jest najbogatszym lubelskim posłem. Do oświadczenia majątkowego wpisał majątek wart ponad 9 mln zł (w tym 18 mieszkań). Posłom, którzy nie biorą sejmowej pensji, przysługują, oprócz nieopodatkowanej diety, także fundusze na prowadzenie biura poselskiego. To 11 600 zł miesięcznie.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama