Piłkarze Lublinianki zaczynają zacierać niekorzystne wrażenie z pierwszych sparingów. Przełom nastąpił ze Startem Krasnystaw, a w sobotę lider IV ligi wygrał drugi raz rzędu, tym razem z wyżej notowaną Chełmianką.
MAREK WIECZERZAK
19.02.2012 17:35
Może nie jest to jeszcze optymalna forma, ale na dojście do niej mamy jeszcze miesiąc – komentuje Ma
Kiedy piłkarze z Wieniawy przegrali cztery kolejne spotkania kontrolne kibice zaczęli się już trochę niepokoić. Okazało się jednak, że niepotrzebnie, bo po miesiącu eksperymentów kadrowych dopiero teraz drużyna występuje w takim składzie, jakim powinna.
Efekty widać od razu. Lublinianie ograli w sobotę 2:1 III-ligową Chełmiankę po golach Erwina Sobiecha i Artura Sadowskiego.
– Może nie jest to jeszcze optymalna forma, ale na dojście do niej mamy jeszcze miesiąc – komentuje Marek Sadowski, trener Lublinianki-Wieniawy. – Spotkanie było wyrównane, Chełmianka zaskakiwała nas strzałami z dystansu, a my mieliśmy jeszcze sytuacje żeby wygrać wyżej. Jestem zadowolony z postawy drużyny i chciałbym żeby chłopcy grali właśnie tak, jak w tym meczu.
Pod znakiem zapytania stoi przyszłość w klubie dwóch piłkarzy: Rafała Bielaka i Piotra Barana. Powód?
– Obaj nie pokazują się na treningach i nie mamy z nimi kontaktu. Formalnie wciąż są jednak naszymi zawodnikami i nigdzie nie odeszli. Po prostu nie ma na razie dla nich miejsca w kadrze zespołu – tłumaczy szkoleniowiec z Wieniawy.
Ewentualne odejście tego duetu nie powinno być jednak żadną stratą, bo w zimie do klubu przyszli przecież Łukasz Sobiech i Mateusz Kłyk, którzy mogą ich z powodzeniem zastąpić.
Trener Sadowski dementuje przy okazji pojawiające się w internecie informacje o poszukiwaniu bramkarza. – Marcin Mańka i Andrzej Zdunek są w pełni dyspozycyjni i nie potrzeba nam nikogo trzeciego między słupki – zapewnia "Sadek”.
W kolejnym sparingu Lublinianka zmierzy się w sobotę z Włodawianką Włodawa. Mecz o godz. 13 na boisku przy ul. Poturzyńskiej w Lublinie. – A w ciągu tego tygodnia będziemy sobie spokojnie trenować, chcemy się trochę pobawić piłką, złapać nieco świeżości – uzupełnia trener Sadowski.
Lublinianka-Wieniawa – Chełmianka Chełm 2:1 (1:1)
Bramki: E. Sobiech (25), Artur Sadowski (72) – Gregorowicz (15).
Lublinianka: Mańka – Ręba, Paździor, Krupski, Mazurek, Ł. Sobiech, Kucharski, Artur Sadowski, E. Sobiech, Kłyk, Gromba oraz Zdunek, Borowiński, Jeż, Gołociński.
Drużyna poniatowskiej Stali przegrała wczoraj w sparingu z Alitem Ożarów 2:3 (0:1). Mecz odbył się na sztucznej murawie w Ożarowie, a rywal "Stalówki” to czołowa drużyna świętokrzyskiej IV ligi.
– Mimo porażki jestem zadowolony z tego sparingu – mówi Henryk Kamiński, trener poniatowian. – Zabrakło nam w nim Karola Struga, który dostał wolne oraz juniorów mających swój sparing. Po raz pierwszy zagrał za to Adam Mróz i widać, że będzie dla nas dużym wzmocnieniem, bo bardzo dobrze kierował defensywą. Ludzie z Alitu nas chwalili mówiąc, że to już nie ten zespół, z którym grali sparing pół roku temu. Sam zresztą widzę, że atmosfera jest coraz lepsza – dodaje.
Oprócz Mroza w Ożarowie dobrze spisał się też inny były gracz Wisły Puławy Sebastian Dziosa, który w ubiegłym tygodniu również dołączył oficjalnie do zespołu Stali. A być może to jeszcze nie koniec.
– Rozglądam się jeszcze za 1-2 zawodnikami. Nie wykluczam, że powrócę do opcji zaciągu puławskiego, czyli tych, którzy byli już u nas na początku. Na razie nie powiem kogo mam na myśli, bo muszę najpierw z nimi porozmawiać – stwierdza trener Kamiński. Mało realne staje się za to przyjście Jarosława Grajpera, który ma problemy z nogą. Na treningach w Poniatowej nie widać także Wojciecha Herdy, Igora Grzesiaka i Pawła Wieczorka.
W kolejnym sparingu Stal zmierzy się w niedzielę, o godz. 13, z Hetmanem Żółkiewka (boisku przy ul. Poturzyńskiej w Lublinie).
Alit Ożarów – Stal Poniatowa 3:2 (1:0)
Bramki dla Stali: Miazga (50), Czarnecki (80).
Stal: Zakrzewski – Węgorowski, Młyniec, Mróz, Jackowski, Chruścicki, Miazga, Kowalski, Niezbecki, Dziosa, Czarnecki oraz Ruta, Majchrowski, D. Wojnicki, K. Wojnicki, Sypuła.
Komentarze