Konopnica: Bezpieczny dowóz dzieci do szkoły. Albo opieka, albo PKS
Jedni uczniowie wysiadają z autobusów przy samej bramie do szkoły, innych autobus tak blisko nie dowozi. – To niebezpieczne i niesprawiedliwe – twierdzi mama jednego z uczniów. Okazuje się jednak, że wszystko odbywa się zgodne z przepisami.
- 21.02.2012 18:16
– Moje dziecko chodzi do Szkoły Podstawowej im. Ziemi Lubelskiej w Radawcu Dużym – mówi pani Elżbieta, nasza Czytelniczka. – Autobusy z innych miejscowości dowożą dzieci przed bramę szkoły i stamtąd też zabierają. Uczniowie z Pawlina muszą sami wychodzić ze szkoły i iść na przystanek przy głównej ulicy.
Jak tłumaczy, to może być niebezpieczne. – Dzieci nie są w tym czasie pod opieką. Kiedy autobus się spóźnia i dzieci nie przyjeżdżają na czas do domu, rodzice mogą tylko dzwonić do sklepu przy przystanku i pytać, czy ich dziecko tam stoi – podkreśla pani Elżbieta. – A tymczasem ja, jako rodzic, musiałam się zobowiązać, że biorę na siebie odpowiedzialność za dziecko podczas drogi do szkoły.
– W myśl Ustawy o systemie oświaty droga dziecka do szkoły nie może przekraczać trzech kilometrów w przypadku dzieci z klas I-IV i czterech kilometrów w przypadku dzieci z klas V-VI i gimnazjum – tłumaczy Agnieszka Skowronek-Skałecka z Urzędu Gminy Konopnica. – Jeśli odległość jest większa, gmina musi zorganizować bezpłatny dojazd i opiekę lub zwrócić pieniądze za bilet.
Naszej Czytelniczce i jej dziecku gmina zaoferowała właśnie tę drugą możliwość, czyli zwrot kosztów przejazdu PKS-em. – Zadeklarowała odległość powyżej trzech kilometrów – wyjaśnia Skowronek-Skałecka.
Zgodnie z przepisami, w takim wypadku gmina nie musi zapewniać opieki nauczyciela podczas przejazdu, ani w drodze z przystanku do szkoły.
Reklama

Komentarze