Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lubelskie gminy: Zostawcie nam \"janosikowe”!

Pierwsi zaprotestowali radni z Kocka, a w ich ślady idą kolejne samorządy. Lubelskie gminy nie chcą, żeby odebrano im tzw. janosikowe, które na rzecz biedniejszych płacą bogate samorządy.
Lubelskie gminy: Zostawcie nam \"janosikowe”!
Gminy boją się, że gdy stracą subwencję wyrównawczą, nie będzie ich stać na remonty i budowę nowych
– Rocznie tzw. janosikowego dostajemy 265 tys. zł. Za to można wybudować kilometr drogi – przelicza Tomasz Futera, burmistrz Kocka w powiecie lubartowskim. I dodaje: – Pozbawienie nas tych pieniędzy, to cios w nasze inwestycje: mniej zamówień publicznych i mniej pracy dla firm, które dla nas pracują. Samorządy niepokoją się, bo Sejm zajmuje się właśnie obywatelskim projektem ustawy Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej \"Stop Janosikowe”. Jego autorzy chcą, by pieniądze jakie bogatsze samorządy płacą na rzecz tych biedniejszych, ograniczyć o 20 proc. Projekt ma poparcie wielu posłów. W ostatni piątek radni z Kocka zdecydowali, że będą protestować przeciwko zmniejszeniu \"janosikowego”. – Warszawa i inne miasta zostały odbudowane wysiłkiem całego narodu. Również wysiłkiem tych, na rzecz których odprowadzają teraz \"janosikowe” – argumentują. Stanowisko w tej sprawie zajął także Związek Gmin Lubelszczyzny. – Będziemy je wysyłać do Ministerstwa Finansów i parlamentarzystów – zapowiada Krzysztof Kołtyś, burmistrz Janowa Lubelskiego i wiceprzewodniczący ZGL. – To nasze wołanie o pomoc – dodaje Piotr Dragan, wójt gminy Wisznice, także wiceprzewodniczący związku. W 2010 roku \"janosikowe” zapłaciło niewielu: m.in. 87 z 2479 polskich gmin i 55 z 379 powiatów. Korzysta zaś wielu, zwłaszcza we wschodnich województwach – aż 132 z 213 gmin Lubelszczyzny. W ubiegłym roku łącznie otrzymały 26,7 mln zł. Ile dostają poszczególne samorządy? – Od kilkudziesięciu tysięcy zł w przypadku małych gmin, do kilku milionów zł w przypadku takich miast, jak Chełm, Zamość czy Biała Podlaska – wylicza Dragan. – W tym roku z tzw. janosikowego mamy 235 tys. zł. W poprzednim - 147 tys. zł. To dla nas bardzo dużo – mówi Jan Majewski, wójt gminy Chodel w powiecie opolskim. – Dla porównania: rocznie na utrzymanie dróg gminnych, wraz z odśnieżaniem, mamy ok. 200 tys. zł. W Lubelskiem są także gminy, które muszą płacić \"janosikowe”. To m.in. Puchaczów, którego kasę zasilają podatki z kopalni węgla. – W tym roku mamy odprowadzić ponad 2,8 mln zł \"janosikowego” – mówi wójt Puchaczowa Adam Grzesiuk. Wójt narzeka na mało precyzyjne przepisy w tej sprawie: kwota ustalana jest z góry, a w ustawie nie ma słowa o tym, jak gmina może dochodzić zwrotu pieniędzy, gdyby uzyskała wpływy mniejsze niż zabudżetowała. – W dodatku od \"janosikowego” nie można się odwołać – podkreśla Grzesiuk. Gdyby projekt Komitetu \"Stop Janosikowe” wszedł w życie, pieniądze dla biedniejszych nie byłyby przydzielane z automatu, ale w drodze konkursów, z przeznaczeniem na konkretne projekty. Pomysłodawcy chcą też urealnienia liczby mieszkańców miast, które płacą \"haracz”. Ich zdaniem, część osób nie jest tam zameldowana, nie płaci podatków, ale korzysta z usług samorządu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama