Do startu rundy wiosennej rugbistom został już tylko tydzień. 10 marca zostało zamknięte okienko transferowe. Klub z Lublina opuściło pięciu graczy. Listę nieobecnych otwierają bracia Jakub i Bartłomiej Jasińscy, a dalej są Michał Kędra, Piotr Psuj i Krzysztof Banaszek.
(GROM)
16.03.2012 16:29
Jakub Jasiński (niebieski kask) i jego brat Bartłomiej (obok) nie zagrają już dla Budowlanych Lublin
Starszy z braci Jasińskich, Jakub, razem z Kędrą wybrał się do Arki Gdynia. Trzej pozostali zagrają w Pogoni Siedlce, zajmującej po rundzie jesiennej trzecie miejsce w I lidze.
Chętnych do zmiany barw klubowych było znacznie więcej. Na testach w Lechii Gdańsk przebywał Piotr Skałecki. Na celowniku klubu z Siedlec byli też Michał Węzka i Wojciech Piotrowicz.
– Przemyślałem tę propozycję i ostatecznie zdecydowałem się pozostać w Lublinie. Mam dopiero 22 lata i wciąż się rozwijam. Zamiana ekstraligi na I ligę byłaby niekorzystna, bo nie dostawałbym powołań do reprezentacji Polski – mówi Piotrowicz.
Odejście aż pięciu doświadczonych zawodników, w tym czterech z podstawowego składu, to duża strata. – Doznaliśmy sporych osłabień. Ale na pewno będziemy walczyć o play-off, choć do czwartej pozycji, zajmowanej przez Orkana Sochaczew tracimy aż sześć punktów – komentuje Piotrowicz.
Wiosną kibice Budowlanych zobaczą nowych graczy: Pawła Plichtę, Adriana Nowackiego, Grzegorza Pliszkę i Macieja Mańkowskiego. W niedzielę lublinianie rozegrają w Warszawie spotkanie kontrolne ze Skrą.
FAIR PLAY DLA CHODUNIA
Były szkoleniowiec seniorów Budowlanych Piotr Choduń otrzymał wyróżnienie Fair-Play, przyznawane co roku przez Polski Komitet Olimpijski. Popularny „Chodek” został nagrodzony za decyzję podczas wyjazdowego meczu z Budowlanymi Łódź, 5 czerwca 2011 roku. Było to spotkanie półfinałowe MP. Jeden z zawodników gospodarzy doznał kontuzji, a że było to już po wyczerpaniu limitu zmian, łodzianie grali w 14. Trener Choduń od razu zdecydował się na wycofanie jednego z graczy swojego zespołu. Na boisku górą był zespół z Łodzi, który zagrał potem w finale.
Komentarze