Lublinianka - Stal Poniatowa 1:0, Roztocze Szczebrzeszyn- Włodawianka 0:4
Piłkarze Lublinianki-Wieniawy wygrali na inaugurację rundy wiosennej ze Stalą Poniatowa 1:0. Gola na wagę trzech punktów strzelił pozyskany zimą z Wisły Puławy Rafał Stępień.
- 18.03.2012 21:20

W składzie Lublinianki zagrało aż czterech debiutantów. Oprócz Stępnia, który wszedł z ławki rezerwowych, wystąpili także Marcin Mańka, Łukasz Sobiech i Mateusz Kłyk.
Piłkarzom Stali nie zatrzęsły się nogi przed liderem. Wzmocnieni Adamem Mrozem i Sebastianem Dziosą pokazali się na Wieniawie z dobrej strony.
– Trochę nam szkoda tego meczu, bo zasłużyliśmy na remis – mówi Henryk Kamiński, trener poniatowian. – Podział punktów były sprawiedliwym wynikiem. Zaspaliśmy trochę przy tym rzucie rożnym, po którym Stępień strzelił nam bramkę głową. Na wyrównanie zabrakło nam już czasu, ale napsuliśmy Lubliniance sporo krwi.
Oprócz trzech punktów Stal straciła także podstawowego zawodnika Krystiana Wojnickiego, który dostał czwartą żółtą kartkę i musi pauzować w najbliższym spotkaniu. A będzie ono bardzo ważne, bo do Poniatowej przyjeżdża Start Krasnystaw.
– Przed nami dwa mecze, w których musimy zdobyć sześć punktów, bo po Starcie gramy z Orionem. Po inauguracji jestem dobre myśli, bo dobrze się zaprezentowaliśmy na boisku. Chłopcy wytrzymali kondycyjnie całe spotkanie co potwierdza, że dobrze przepracowali okres przygotowawczy. Plusem Lublinianki jest szeroka kadra, my takiej nie mamy – uważa Kamiński.
Dzięki tej wygranej, i potknięciu Orląt Łuków, piłkarze z Wieniawy zwiększyli przewagę w tabeli nad najgroźniejszym rywalem do siedmiu punktów.
Lublinianka-Wieniawa Lublin – Stal Poniatowa 1:0 (0:0)
Bramka: Stępień (74).
Lublinianka: Mańka – Ręba, Paździor, Boniaszczuk, Mazurek, Gołociński (72 Gąsior), Sebastianiuk, E. Sobiech, Kłyk (46 Ł. Sobiech), Artur Sadowski (57 Stępień), Majewski (66 Gromba).
Stal: Zakrzewski – Młyniec, Mróz, Węgorowski, Niezbecki, K. Wojnicki (84 Chęciński), Kowalski, Pikuła (90 Wieczorek), Miazga, Dziosa, Czarnecki.
Żółte kartki: Sebastianiuk (L) – Mróz, Pikuła, Młyniec, Kowalski (S). Sędziował: Mateusz Złotnicki (Lublin). Widzów: 400.
KIBICE TEŻ GRALI
Nie na boisku, ale na trybunach. Fani Lublinianki po kilku miesiącach przygotowań oficjalnie zaprezentowali w sobotę swoją orkiestrę perkusyjną. Bębny nie milkły przez całe spotkanie i były dobrym uzupełnieniem dopingu prowadzonego przez kibiców ze stowarzyszenia \"Niezłomni”.
Włodawianka wygrała w Szczebrzeszynie aż 4:0, choć do przerwy prowadziła tylko jedną bramką. – Przez ten cały czas nie było łatwo, bo wynik cały czas był sprawą otwartą – mówi Marek Drob, trener Włodawianki.
– Dopiero w drugiej połowie to się zmieniło. Opanowaliśmy środek pola, a kiedy zdobyliśmy gola na 2:0 to później poszło już łatwo, bo Roztoczu chyba odechciało się już grać – dodaje.
Zdaniem trenera gospodarzy tak wysoka porażka jest zwykłym \"wypadkiem przy pracy”.
– Nie zasłużyliśmy na taki wynik – przekonuje Zbigniew Pająk. – Nie jestem też w stanie zrozumieć postawy zawodników mojej drużyny, którzy zagrali bez zaangażowani i walki, czego nie można powiedzieć o Włodawiance. Ale mieliśmy też swoje sytuacje. Misiarz trafił w słupek, a Piotrek Lipiec w poprzeczkę.
Roztocze Szczebrzeszyn – Włodawianka Włodawa 0:4 (0:1)
Bramki: Budzyński (19), Więcaszek (58), Soroka (65), Zdolski (72).
Roztocze: P. Dobromilski – T. Bielec (28 Krzyszczak), Paweł Lipiec, D. Dobromilski, Ligaj, D. Bielec (90 Hajduk), Duda, Misiarz, Brodalski (65 Wróbel), Piotr Lipiec, Dulbas.
Włodawianka: Struk – Roczon, Szynkora, Nielipiuk, Borys, Kuczyński (70 Zdolski), Chaciówka (80 Musz), Smolik, Soroka (75 Bornus), Więcaszek (85 Pruszkowski), Budzyński.
Żółte kartki: Duda, D. Bielec (R) – Budzyński, Więcaszek (W). Sędziował: Karol Bancerz (Lublin). Widzów: 300.
Reklama
















Komentarze