Gol Sebastiana Dziosy dał Stali Poniatowa trzy punkty w bardzo ważnym meczu ze Startem Krasnystaw. Dzięki wygranej gospodarze opuścili przedostatnie miejsce w tabeli i zmniejszyli dystans do rywali w walce o utrzymanie.
MAREK WIECZERZAK
25.03.2012 19:08
W sobotnim meczu w Poniatowej nikt się nie oszczędzał, ale górą byli piłkarze Stali (JACEK ŚWIERCZYŃ
To był najciekawszy mecz 17 kolejki lubelskiej IV ligi. Oba zespoły nie oszczędzały się. Walka trwała od pierwszej do ostatniej minuty. Efekt? Złamany nos Marka Szponara. Zawodnik gości w 83 min musiał opuścić boisko po starciu o piłkę z Sebastianem Dziosą, który uderzył go ręką w twarz.
– Nie było w tym żadnej złośliwości, tylko czysty przypadek. Sebastian dostał za to żółta kartkę, ale dlatego, że rywal doznał kontuzji – opowiada trener Stali Henryk Kamiński, który został zatrudniony w roli ratownika i wygląda na to, że zaczyna spełniać swoje zadanie.
O wygranej gospodarzy przesądził strzał w "okienko” Sebastiana Dziosy. – Przed meczem powiedziałem moim piłkarzom, że muszą wygrać a inny wynik mnie nie interesuje. Styl był nieważny. No i posłuchali się. Mam tyle lat, że nie mieli wyjścia (śmiech – przyp. red.). Stawka spotkania trochę ich paraliżowała, bo robili dużo prostych błędów, ale przy wygranej jest to już bez znaczenia – uważa trener Stali.
Porażka mocno komplikuje sytuację Startu, który może na dobre pozostać w strefie spadkowej. – To był mecz walki i podejrzewam, że gdybyśmy strzelili bramkę na 2:1 to tak by się skończyło – podkreśla Maciej Smolira, kierownik Startu. – Przeszkadzało nam, że boisko w Poniatowej jest węższe niż u nas i brak Krzysztofa Basińskiego. Zastępujący go Łukasz Rachwał nie był w pełni sił.
Spod topora uciekać zaczyna za to Stal. – Myślę, że po tym zwycięstwie z meczu na mecz będzie już lepiej. Zmniejszamy dystans do rywali, z którym walczymy o utrzymanie. Jestem optymistą przed kolejnym meczem za sześć punktów z Orionem Niedrzwica. Po Starcie nie świętowaliśmy, zostawiamy to sobie na czerwiec, kiedy się utrzymamy – podsumowuje Kamiński.
Stal Poniatowa – Start Krasnystaw 2:1 (1:1)
Bramki: Czarnecki (24), Dziosa (73) – Banaszkiewicz (45).
Stal: Zakrzewski – Młyniec, Mróz, Węgorowski (90 Chruściński), Pikuła, Miazga, Kowalski, Niezbecki, Dziosa, Czarnecki, Czajka (55 Wieczorek).
Start: Szpak – Stępniewski, Rachwał, Łuczyn, Banaszkiewicz (81 Nowakowski), Szostak, Błaszczak (46 Bielak), Chariasz, Maśluch, Szponar (86 Dworucha), Sadowski (75 Drzewiecki).
Żółte kartki: Mróz, Czarnecki, Węgorowski, Dziosa (Stal) – Szponar (Start).
Sędziował: Tomasz Ostrowski (Zamość). Widzów: 300.
Unia Bełżyce przegrała drugi tej wiosny mecz na własnym boisku. Tym razem porażka była jednak minimalna, a gospodarze po spadku na przedostatnie miejsce w tabeli nie załamują rąk. – Stawiamy na młodych zawodników i naszych wychowanków – mówi Michał Winiarski, trener Unii.
– Mają się ogrywać, zdobywać doświadczenie. Jeśli uda się tym składem utrzymać IV ligę to będzie dobrze, ale ze spadku nikt w klubie nie będzie robił tragedii. A myślę, że w końcu przyjdą mecze, w których będziemy zdobywać punkty i da nam to utrzymanie – dodaje.
Być może wynik sobotniego spotkania byłby inny gdyby gospodarze grali w pełnym składzie. Piotr Gałkowski pauzował jednak za czerwoną kartkę, a Ireneusz Rumiński i sam Winiarski są kontuzjowani. Pewne jest, że kibice z Bełżyc nie będą się nudzić na meczach, bo drużyna gra ofensywnie, z trzema napastnikami.
Huczwa wygrała, ale najadła się w Bełżycach strachu. – Cieszę się, bo mimo, że nie wiem, czy przystąpimy do kolejnego sezonu, to chcę utrzymać w Tyszowcach IV ligę – podkreśla Jacek Paszkiewicz, trener gości.
Unia Bełżyce – Huczwa Tyszowce 3:4 (1:2)
Bramki: Charmast (15), Anioł (72, samobójcza), Sidor (74) – Rejs (27), Sioma (32), Mac (48), Cieślik (62).
Unia: Pyć – Charmast, Jezierski, Kwiatkowski, Iwaniak, Sidor, Tarczyński, Pietrzak, Wołowski (70 Zalewski), Maciej Winiarski, Gołofit.
Huczwa: Woś – Hałasa (81 Skórzyński), Anioł, Gałan, Sioma (46 Iwanicki), Mruk, Karwacki, Cieślik, M. Kaniewski, Sikora (46 Mac), Rejs (89 Maliszewski).
Żółte kartki: Maciej Winiarski (U) – Karwacki. Mruk, Kaniewski (H). Czerwona kartka: Karwacki (Huczwa, 36 min, za dyskusję z sędzią). Sędziował: Arkadiusz Tymochowicz (Chełm). Widzów: 100.
Komentarze