Po remisie w Niedrzwicy piłkarze Omegi Stary Zamość sięgnęli po trzy punkty w spotkaniu z silną Spartą Rejowiec Fabryczny. Gospodarze grali konsekwentnie do samego końca i nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa mimo braku dwóch zawodników.
(MAWI)
25.03.2012 19:12
Trener Omegi Dariusz Herbin wygrał wiosną pierwszy mecz (JACEK ŚWIERCZYŃSKI)
Sędzia pokazał bowiem czerwone kartki Rafałowi Turczynowi i Piotrowi Fularze. Ten drugi nie zagra przez to w kolejnym spotkaniu.
– Nasza gra wyglądała lepiej niż tydzień wcześniej – mówi Paweł Lewandowski, drugi trener Omegi. – Do momentu pierwszej czerwonej kartki mieliśmy inicjatywę i stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką rywali. Potem nie byliśmy już tak skuteczni w ataku, ale nadal graliśmy dobrze w obronie. Udało nam się dowieźć wynik do końca i jesteśmy bardzo zadowoleni, bo wygraliśmy bardzo ważny mecz – dodaje.
Sparta na pierwsze wiosenne zwycięstwo musi jeszcze poczekać. – Jestem zdegustowany poziomem meczu i tym co zaprezentowaliśmy – nie ukrywa Zbigniew Wójcik, trener zespołu z Rejowca Fabrycznego.
– Popełniliśmy koszmarne błędy. Nawet w przewadze dwóch zawodników nie potrafiliśmy stworzyć sytuacji strzeleckiej. Szukaliśmy gry do boku i kombinacyjnej, a Omega grała prosto, ale skutecznie.
Oglądałem ich poprzedni mecz z Orionem i przekazałem chłopakom pewne uwagi, ale nic sobie z tego nie zrobili. Łukasz Kamiński strzelił nam bramkę z dystansu, choć przestrzegałem, że lubi tak uderzać. Dlatego czeka mnie poważna rozmowa z moimi zawodnikami – dodaje.
Pechowcem sobotniego meczu był Daniel Sawicki. Piłkarz Sparty zagrał tylko cztery minuty, bo po uderzeniu w nos, dostał krwotoku i musiał zastąpić go Michał Chybiak.
Omega Stary Zamość – Sparta Rejowiec Fabryczny 2:1 (1:0)
Bramki: Kamiński (27), Maciej Bojar (55, z karnego) – Dąbrowski (58).
Omega: Baranowski – Luann, Fulara, Mikulski, Sękowski, Kamiński, Turczyn, Tchórz, Nizioł (89 Mazur), Maciej Bojar, Andrade (80 Goch).
Sparta: Koleniec – Krasnowski, Pawłowski, A. Rutkowski (62 Głowacki), K. Rutkowski, T. Adamiec, Filutowski (82 Góra), K. Kiejda, Ł. Kiejda, Dąbrowski (72 Sawicki; 76 Chybiak), Ziarkowski.
Żółte kartki: Turczyn, Fulara (O) – A. Rutkowski, Pawłowski (S). Czerwone kartki: Turczyn (Omega, 68 min, za drugą żółtą), Fulara (Omega, 84 min, za drugą żółtą).
Sędziował: Wojciech Rek (Lublin). Widzów: 300.
W drugim wiosennym spotkaniu na swoim stadionie Roztocze znowu przegrało. O ile jednak punkty z Włodawianką gospodarze oddali bez walki to tym razem było zupełnie inaczej.
– Chciałem pochwalić swoich zawodników za zaangażowanie – mówi Zbigniew Pająk, trener zespołu ze Szczebrzeszyna. – Wynik nie odzwierciedla tego co się działo na boisku. Remis był możliwy, bo stworzyliśmy więcej sytuacji strzeleckich od Orląt, ale nie wykorzystaliśmy ich. Oni z kolei potrafili to zrobić po naszych błędach – dodaje.
Roztocze dobrze prezentowało się zwłaszcza w pierwszej połowie, po której był remis 1:1. Gdyby wtedy, oprócz Piotra Lipca, który strzelił gola z rzutu wolnego, do siatki łukowian trafili jeszcze mający dobre okazje Tomasz Duda i Mateusz Brodalski, to pierwsza w sezonie porażka Orląt mogłaby stać się faktem.
Roztocze Szczebrzeszyn – Orlęta Łuków 1:3 (1:1)
Bramki: Piotr Lipiec (20) – Buga (12), Botwina (65), Matuszewski (80).
Roztocze: P. Dobromilski – D. Bielec, Paweł Lipiec, D. Dobromilski, Ligaj, Hajduk, Duda (60 Antoszek), Misiarz, Brodalski (75 Pawluczuk), Dulbas (69 Albingier), Piotr Lipiec (79 Krzyszczak).
Orlęta: Lisiewicz – Wysokiński (46 Denis), Padysz, Szlaski, Gryczka, Matuszewski, Kierych (58 Soćko), Buga, Kachniarz (81 Osiak), Kiryło, Kopeć (46 Botwina).
Sędziował: Marek Mirosław (Lublin). Widzów: 300.
Komentarze