Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pijany rowerzysta już nie pójdzie do więzienia

Prokurator generalny chce likwidacji kary więzienia dla rowerzystów złapanych na jeździe po pijanemu. Powód? Ogromne koszty. Tylko w woj. lubelskim siedzi 414 takich cyklistów, ich utrzymanie za kratkami kosztuje podatników ponad milion zł miesięcznie.
Pijany rowerzysta już nie pójdzie do więzienia
Tylko w woj. lubelskim w więzieniach siedzi 414 rowerzystów, ich utrzymanie za kratkami kosztuje pod
Jazda rowerem po pijanemu jest przestępstwem od 2000 r. Grozi za to utrata prawa jazdy i nawet rok więzienia. Dotyczy to tych zatrzymanych, którzy mieli więcej niż pół promila alkoholu. Tylko w 2011 roku policjanci z woj. lubelskiego ujęli 5602 takie osoby. Kolejne pół tysiąca rowerzystów popełniło wykroczenie – dało się przyłapać na jeździe, mając mniej niż 0,5 promila. Prokuratorzy podkreślają, że szkodliwość społeczna takich czynów i zaangażowane w te sprawy wymiaru sprawiedliwości są niewspółmierne do zagrożenia. To dlatego prokurator generalny Andrzej Seremet nie chce karać rowerzystów z promilami więzieniem. Propozycje stosownych zmian w prawie przedłożył już ministrowi sprawiedliwości. – Najwięcej rowerzystów wpada na drogach gminnych i powiatowych – mówi podinsp. Sławomir Góźdź, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Lublinie. – To mieszkańcy wsi i małych miasteczek. Siadają na rower, jadą do sklepu, wypijają dwa lub trzy piwa, a potem wracają do domu. Większość z nich to bezrobotni, bez stałej pracy. Nie stać ich na zapłacenie zasądzonej przed sąd grzywny i trafiają do więzienia. To jednak nie odstrasza, co pokazują statystyki za styczeń i luty tego roku. – Wpadło już 288 rowerzystów, którzy mieli ponad pół promila alkoholu. Rok wcześniej w tym samym czasie było ich 239 – opisuje podinsp. Góźdź. Nie brakuje recydywistów. Krzysztofowi J. z gm. Łuków sąd już trzy razy zakazywał prowadzenia pojazdów, ale ten nic sobie z tego nie robił. Policja zatrzymała go, gdy jechał rowerem, mając 1,2 promila. Dwie godziny później znów wpadł, tyle że miał już... 2,7 promila. W zakładach karnych w całej Polsce siedzi 5024 skazanych przez sąd za jazdę pod wpływem alkoholu. – W naszym województwie, w ośmiu jednostkach penitencjarnych mamy 414 takich osób. Najwięcej, bo 93 osadzonych, odbywa wyrok we Włodawie – informuje mł. chor. Magdalena Głowacka-Wronka, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Lublinie. Miesięczne utrzymanie takiego więźnia kosztuje ok. 2,5 tys. zł, czyli w sumie ponad milion złotych. Zdaniem szefa lubelskiej drogówki, traktowanie jazdy rowerem po pijanemu jako wykroczenia nie jest dobrym pomysłem. – Nie chodzi o to, żeby wsadzać tych ludzi za kratki. Jak kogoś nie stać na zapłacenie grzywny, to można go wysłać do pracy społecznej – podkreśla Góźdź. Jeśli zmiany w prawie przejdą, przyłapanym rowerzystom dalej będzie grozić grzywna i utrata prawa jazdy. Zdecyduje o tym sąd. A gdy spowodują wypadek, będą odpowiadać za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama