Wisła Puławy wreszcie przełamała niemoc na własnym stadionie. Do tej pory przy ul. Hauke-Bossaka puławianie w czterech meczach zdobyli ledwie jeden punkt. Przy piątym podejściu udało się zdobyć pierwszego gola i wygrać z silną Pogonią Siedlce 1:0. W sumie na trafienie w Puławach kibice czekali prawie 400 minut, ale w końcu się doczekali.
31.03.2012 21:32
Wisła Pulawy wygrała w sobotę pierwszy mecz na swoim nowym stadionie, 1:0 z Pogonią Siedlce (MACIEJ
Trener Jacek Magnuszewski mógł już skorzystać ze Sławomira Jagły, który ostatnio nie był w pełni sił ze względu na kontuzję. Ze składu wypadł za to Sebastian Orzędowski. W efekcie partnerem Rafała Kursy na środku defensywy był właśnie Jagła, a w pomocy wystąpił Mikołaj Skrónicki.
Od pierwszego gwizdka zapowiadało się w Puławach na mecz walki. Trudna, śliska murawa, a do tego padający deszcz ze śniegiem mocno utrudniał życie piłkarzom. Obie ekipy nie odstawiały też nóg i w efekcie już w pierwszej połowie obaj trenerzy byli zmuszeni dokonać zmian w swoich drużynach. Dodatkowo sędzia często karał piłkarzy żółtymi kartkami.
Pierwszą, godną uwagi sytuację podbramkową stworzyli sobie goście, kiedy po pół godzinie gry Adam Czerkas wyłożył piłkę Adrianowi Dziubińskiemu, a ten próbował strzałem "na siłę” pokonać Nazara Penkowca. Górą w tym pojedynku był jednak Ukrainiec.
Po chwili z pierwszego gola na nowym stadionie w Puławach cieszyli się miejscowi. Ze skrzydła podawał Radosław Muszyński, piłkę w polu karnym przejął Rafał Wiącek i strzelił tuż przy słupku dając swojej drużynie prowadzenie. Tego gola na sumieniu ma jednak bramkarz przyjezdnych, bo strzał był lekki, a do tego został jeszcze przyblokowany przez jednego z obrońców. Mimo to jakimś cudem futbolówka wtoczyła się do bramki na śliśkim boisku.
Jeszcze przed przerwą powinien być remis. Tym razem błąd przydarzył się Penkowcowi, który oddał piłkę Mariuszowi Marczakowi. Ten drugi fatalnie jednak przestrzelił i do przerwy Wisła utrzymała jednobramkowe prowadzenie.
Po zmianie stron szybko okazję na rehabilitację dostał Marczak, ale ponownie spudłował. W 55 min niewiele do szczęścia zabrakło za to Piotrowi Mokiejewskiemu, który huknął z dystansu minimalnie nad bramką.
W kolejnych fragmentach oba zespoły miały swoje szanse, ale żadnej klarownej. Aż do 76 minuty, kiedy Czerkas będąc już w polu karnym puławian nie potrafił zaskoczyć golkipera "Dumy Powisla”. W końcówce podopieczni Jacka Magnuszewskiego bronili skromnego zwycięstwa i ten cel zrealizowali.
Wisła Puławy – Pogoń Siedlce 1:0 (1:0)
Bramka: Wiącek (36).
Wisła: Penkowec – Gawrysiak (23 Budzyński), Kursa, Jagła, Misztal, Muszyński (46 Pożak), Skórnicki, Mokiejewski (90 Jabkowski), Kycko (90 Wesołowski), Wiącek, Nowak.
Pogoń: Nerek – Guzek (46 Lendzion), Rogoziński, Rodak, Dadacz, Agu (15 Dziewulski), Dziubiński (80 Paczkowski), Kwiatkowski, Steć, Marczak (70 Kosim), Czerkas.
Żółte kartki: Nowak, Wiącek, Jagła, Misztal (W) – Czerkas, Dadacz, Kwiatkowski, Guzek (P).
Sędziował: Paweł Płoskonka (Tarnów). Widzów: 750.
Komentarze