Słaba i nieskuteczna gra Avii na własnym boisku to już historia. W drugim meczu, w Świdniku podopieczni trenera Tadeusza Łapy odnieśli drugie zwycięstwo. W sobotę \"żółto-niebiescy” pokonali KS Zaczernie 2:1, chociaż powinni zdobyć więcej goli i uniknąć nerwowych sytuacji.
31.03.2012 19:10
Fragment sobotniego spotkania Avii z KS Zaczernie (MACIEJ KACZANOWSKI)
Gospodarze od razu rzucili się do ataku i w drugiej minucie mieli już pierwszą szansę na otwarcie wyniku. Bartłomiej Mazurek minął już bramkarza rywali Piotra Kukulskiego, ale ten postanowił ratować sytuację faulem i to mu się udało. Problem w tym, że nie obejrzał za to zagranie czerwonej kartki, a jedynie żółtą. "Żółto-niebiescy” wcale nie podłamali się jednak takim obrotem sprawy.
Już w szóstej minucie przewaga miejscowych została udokumentowana golem. Obrońca przyjezdnych Marcin Brogowski próbował zażegnać niebezpieczeństwo pod swoją bramką dalekim wykopem. Zrobił to jednak tak niefortunnie, że skiksował i przerzucił piłkę… nad swoim bramkarzem.
Po kilkudziesięciu sekundach goście byli w jeszcze gorszej sytuacji. Indywidualną akcją popisał się Michał Jeleniewski, który wpadł w pole karne, minął już golkipera i z ostrego kąta podwyższył na 2:0. W tym momencie Avia poprawiła swój dorobek bramek na własnym stadionie z rundy jesiennej. Wówczas świdniczanie przed własną publicznością zapisali na swoim koncie trzy trafienia. A na wiosnę, po dwóch meczach mają ich już cztery.
W kolejnych fragmentach miejscowi niepotrzebnie się cofnęli i oddali inicjatywę ekipie z Zaczernia. Do przerwy nie przyniosło to jeszcze żadnych konsekwencji mimo kilku okazji, ale w 68 minucie gościom udało się zdobyć kontaktową bramkę. Po kolejnej wrzutce ze skrzydła celnym strzałem z najbliższej odległości popisał się Damian Wolański. Podopieczni trenera Łapy sami byli jednak sobie winni, bo mogli wcześniej rozstrzygnąć losy meczu.
Chociażby Jakub Majewski, który zmarnował jednak sytuację sam na sam. Niewiele do szczęścia zabrakło też Łukaszowi Gizie, który nie doszedł do dośrodkowania Majewskiego. W kolejnych minutach zrobiło się nerwowo, bo po zderzeniu z Mazurkiem Karol Federkiewicz długo nie podnosił się z murawy i ostatecznie karetką został odwieziony do szpitala. Sędzia nie przerwał jednak gry, a Tomasz Płonka popędził na bramkę Avii i oddał groźny strzał.
To bardzo nie spodobało się miejscowym. Giza próbował interweniować u arbitra, ale po krótkiej dyskusji od razu obejrzał czerwoną kartkę. Mimo osłabienia "żółto-niebiescy” utrzymali korzystny wynik do końca, ale do ostatnich minut trzy punkty były zagrożone.
Avia Świdnik – KS Zaczernie 2:1 (2:0)
Bramki: Brogowski (6-samobójcza), Jeleniewski (7) – Wolański (68).
Avia: Gieresz (90 Tyton) – Bednarek, Grzegorczyk, Pranagal, Paluszek, Majewski (75 Sadło), Jeleniewski, Tarkowski, Majdan (85 Kucharzewski), Mazurek, Giza.
KS: Kukulski – Dynia (75 Federkiewicz, 80 Hajnas), Polak, Brogowski, Róg, Gilar, Ryniewicz (62 Szala), Weres, Kapuściński (70 Szyszka), Wolański, Płonka.
Żółte kartki: Tarkowski, Kucharzewski (A) – Kukulski, Róg, Dynia (Z).
Czerwona kartka: Giza (Avia, 80 min, za faul).
Sędziował: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska). Widzów: 250.
Wyraźnie nie wiedzie się w rundzie wiosennej piłkarzom Chełmianki. "Biało-zieloni” po dwóch porażkach u siebie w sobo-tę zagrali w Mielcu z tamtejszą Stalą. I niestety po wyrównanym spotkaniu podopieczni Waldemara Wiatra przegrali trzeci raz z rzędu, tym razem 0:1.
Szkoleniowiec zespołu z Chełma po nieudanych zawodach z Unią Nowa Sarzyna i KS Zaczernie zdecydował się na kilka zmian w składzie. Na ławce usiadł Jarosław Wyroślak, który zmarnował na wiosnę sporo dogodnych sytuacji. W środku pola oprócz Dawida Wieczorka i Marcina Kasperka zagrał również Arkadiusz Słomka.
I te roszady zdały egzamin. Chełmianka prezentowała się dużo lepiej, niż w dotychczasowych meczach. I jeszcze w pierw-szej połowie powinna prowadzić.
Daniel Krakiewicz miał przed sobą stopera rywali i zdecydował się na strzał. Mógł jednak oddać piłkę do Słomki, który znalazłby się w lepszej sytuacji. W odpowiedzi dwa razy groźnie uderzał Damian Wolański, ale bez powodzenia. I po pierwszej odsłonie było 0:0.
Po przerwie obraz gry nieco się zmienił. Gospodarze nie atakowali już z takim zacięciem. Wyraźnie opadali z sił. Niestety w 65 minucie Sebastian Lętocha sfinalizował kontrę miejscowych i było 1:0. Po 180 sekundach mogło być 1:1. Najlepszą okazję dla Chełmianki w całym meczu miał Kasperek, który z rzutu wolnego przymierzył w poprzeczkę. W samej końcówce przyjezdni wykonywali jeszcze rzut rożny, ale nie udało się już doprowadzić do wyrównania.
– Spodziewałem się, że będzie to nasz najtrudniejszy mecz wiosną i tak rzeczywiście było. Musimy to wszystko dobrze przeanalizować, bo uważam, że stać nas na zdecydowanie lepszą grę – powiedział po meczu Roman Gruszecki, trener Stali.
Po porażce sytuacja Chełmianki robi się coraz gorsza, ale nadal różnice między zespołami nie są aż tak duże. Piłkarze trenera Wiatra tracą obecnie tylko sześć punktów do ósmej Unii Nowa Sarzyna.
Stal Mielec – Chełmianka Chełm 1:0 (0:0)
Bramka: Łętocha (65).
Stal: Daniel – Kardyś, Cichosz, Kiciński, Marek, Buczyński, Kościelny, Wolański (88 Stępień), Skiba (62 Skała), Łętocha (86 Kołodziej), Ryguła (80 Pruchnik).
Chełmianka: Szokaluk – Siatka, Dyczko, Krzyżak, Kogut, Wieczorek, Słomka, Kasperek, Gregorowicz, Krakiewicz (72 Wy-roślak), Fajman (78 Miksza).
Żółte kartki: Kardyś, Cichosz, Wolański, Kołodziej (S) – Dyczko, Słomka (C).
Sędziował: Grzegorz Wnuk (Leżajsk). Widzów: 200.
Komentarze