Łuków w oku miejskiego monitoringu
W Łukowie pracuje 10 kamer monitorujących miasto. Obraz ze wszystkich trafia w jedno miejsce, ale brakuje pracowników, którzy mogliby go stale śledzić. Teraz to, co dzieje się na ulicach miasta, będzie śledzić policjant. Samorząd przeznaczy na to 40 tys. zł.
- 04.04.2012 20:03

– Do tej pory do obsługi monitoringu zatrudnialiśmy osoby bezrobotne na staże. Przepisy się zmieniły i teraz osoby nieposiadające szczegółowych uprawnień nie mogą przebywać w pomieszczeniach, do których przekazywany jest obraz z kamer – tłumaczy Dariusz Szustek, burmistrz Łukowa.
Obsługą muszą się teraz zajmować policjanci w ramach nadgodzin. Ile to będzie kosztowało? – Miasto przekaże 20 tys. zł. Podobną kwotę zadeklarowało starostwo. Z tych pieniędzy, komendant zapłaci policjantom za nadgodziny – mówi Szustek.
– Zarząd Powiatu będzie rozpatrywał ten wniosek w najbliższą środę. Myślę, że powiat również będzie partycypować w tym przedsięwzięciu. Bezpieczeństwo to istotna sprawa – dodaje Jerzy Siwiec, sekretarz powiatu łukowskiego.
To wydatek w skali roku. Burmistrz podkreśla jednak, że nawet teraz, kiedy nikt nie jest wyznaczony specjalnie do tego zadania, kamery działają.
– Monitoring jest w pomieszczeniu, w którym stale przebywają policjanci i oficer dyżurny. Obraz z kamer jest monitorowany przez 24 godziny na dobę, ale policjanci robią to, wykonując pozostałe czynności. Chodzi o to, żeby byli funkcjonariusze, którzy będą się zajmowali wyłącznie obsługą monitoringu – wyjaśnia Szustek.
– Kamery śledzą najbardziej newralgiczne punkty w centrum miasta oraz park miejski. Jest bardzo pomocny w naszej pracy – mówi nadkom. Andrzej Dudzik z łukowskiej policji.
Policjanci śledzący monitoring będą zatrudniani na zasadzie pełnienia służby ponadnormatywnej, tzn. w czasie wolnym od codziennych zadań. Będą za to pobierać dodatkowe wyposażenie, w wysokości 9 zł netto za godzinę.
Burmistrz zapewnia, że pomysł uda się zrealizować jeszcze w kwietniu. Podkreśla też, że miastu bardzo dobrze współpracuje się z tutejszą policją. – Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to w razie potrzeby, funkcjonariusze natychmiast reagują – mówi Szustek.
Reklama













Komentarze