Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Lewart Lubartów – Orlęta Łuków 1:1, przewaga nie pomogła

Orlęta Łuków zgubiły kolejne punkty tej wiosny. W środę zespół trenera Roberta Różańskiego tylko zremisował w Lubartowie. Gospodarze mogą się cieszyć, bo nie tylko utarli nosa faworytowi, ale przełamali się po dwóch porażkach.
Lewart Lubartów – Orlęta Łuków 1:1, przewaga nie pomogła
Borys Kaczmarski (w środku) nie miał w środowym meczu łatwego życia, ale i tak strzelił bramkę Orlęt
Łukowianie nie mogą zaliczyć początku rundy wiosennej do udanych. Wciąż pozostają co prawda jedynym niepokonanym zespołem w lidze, ale zanotowali już dwa remisy. W sumie mają ich już siedem, najwięcej spośród wszystkich drużyn. A środowy sprawił, że pozostali na trzecim miejscu w tabeli. – Nie zadowala nas to, bo zawsze gramy o trzy punkty – komentuje Robert Różański. W środę w Lubartowie kibice zobaczyli dobry, emocjonujący mecz. – Każdy chciał wygrać i walczył o to do samego końca – mówi Grzegorz Białek, trener Lewartu. – Myślę, że możemy być zadowoleni, bo mogliśmy wygrać, ale równie dobrze przegrać. Uważam, iż zdobywając punkt z Orlętami zrobiliśmy krok do przodu. Gospodarze rzeczywiście mogą sobie pluć w brodę, bo od 11 minuty po czerwonej kartce dla Pawła Szlaskiego, który sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Łukasza Mitaszkę, grali z przewagą jednego zawodnika. Nie potrafili jednak tego wykorzystać. – Chyba lepiej byłoby gdyby siły były wyrównane, bo po tej kartce poczuliśmy się za pewnie. Orlęta to wykorzystały strzelając nam bramkę. To był kubeł zimnej wody wylany na nasze głowy. Mieliśmy potem jeszcze dwie dobre sytuacje, ale łukowianie dobrze się bronili – opisuje Białek. W drugiej połowie kibice Lewartu mogli jednak krzyknąć z radości. W roli głównej znowu wystąpił Mitaszka, który w szarży na bramkę gości został sfaulowany przez Włodzimierza Lisiewicza. Rzut karny na bramkę zamienił Borys Kaczmarski, dla którego jest to już jedenaste w tym sezonie trafienie w lidze. Lubartowianie nie poszli za ciosem, bo chwilę później boisko za drugą żółtą kartkę musiał opuścić Maciej Jezior i siły się wyrównały. Mimo paru spięć podbramkowych w końcowce wynik już się nie zmienił. Lewart Lubartów – Orlęta Łuków 1:1 (0:1) Bramki: Kaczmarski (65, z karnego) – Matuszewski (25). Lewart: Podleśny – Jezior, Farotimi, Mitura, Kłysiak (74 Bielak), Kuzioła (46 P. Kucharzewski), Birski (81 Nogas), Mitaszka, Gutek (57 Rybak), Kosmala, Kaczmarski. Orlęta: Lisiewicz – Wysokiński, szlaski, Pdysz, Gryczka, Matuszewski (70 Przeździak), Kierych, Buga, Botwina (60 Kachniarz), Kiryło, Kopeć (52 Osiak). Żółte kartki: Jezior, Birski, Kuzioła, Mitaszka (L) – Matuszewski, Lisiewicz, Gryczka (O). Czerwone kartki: Jezior (Lewart, 75 min, za drugą żółtą) – Szlaski (Orlęta, 10 min, za faul). Sędziował: Krzysztof Rękas (Chełm). Widzów: 200.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama