Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

PKS Radzyń Podlaski wyszedł na prostą

Zamiast 850 tys. zł strat radzyński PKS ma teraz ponad 200 tys. zł zysku. Przedsiębiorstwo coraz lepiej radzi sobie z finansami. Niestety, nie obyło się bez zwolnień i cięcia kursów, a firmę czeka jeszcze kilka zmian.
PKS Radzyń Podlaski wyszedł na prostą
Radzyński PKS zaczyna przynosić zyski (Jacek Świerczyński/Archiwum)
Jesienią radzyńskim PKS zaczął zarządzać nowy prezes. – Przedsiębiorstwo poprawia swoja sytuację finansową. Kiedy 25 października zostałem prezesem, mieliśmy 3,1 mln zł zobowiązań i 850 tys. zł strat. Teraz, na koniec lutego, mieliśmy 218 tys. zł zysku – mówi Jan Gil, prezes PKS w Radzyniu Podlaskim. Jak to się udało? – Ograniczyliśmy koszty i zmniejszyliśmy fundusz płac. Ograniczyliśmy podatki, likwidując stare samochody i pozbywając się nieruchomości. Poprawiliśmy wyniki i spłacamy należności – tłumaczy Gil. Oprócz tego firma zrezygnowała z niedochodowych kursów, takich jak ten do Krakowa. Na rozkładzie pojawiły się za to autobusy do Warszawy. Radzyński PKS sprzedaje też olej napędowy i wynajmuje swoje autobusy. Prezes przyznaje jednak, że cały czas musi uważać na finanse i terminy płatności. – Trzeba pilnować wszystkiego jak oka w głowie. Do końca listopada musimy jeszcze spłacić 10 samochodów leasingowych – mówi Gil. W restrukturyzowanej firmie zmieniają się też uprawnienia pracownicze. – Od maja wprowadzamy nowy układ zbiorowy pracy – mówi Gil. – Wcześniejszy przewidywał odprawy po 500 proc. wynagrodzenia. Tego żadne przedsiębiorstwo w Polsce nie może wytrzymać. Nie obyło się bez zwolnień. – Niektórzy odeszli z odprawami. Inni, którym praca nie odpowiadała, złożyli podania o rozwiązanie umowy, a my je przyjęliśmy – mówi prezes. W sumie załoga ze 121 osób zmniejszyła się do 111, a na koniec kwietnia odejdą jeszcze trzy osoby. – Przewoźnik musi zatrudniać kierowców, którzy odpowiadają dzisiejszym standardom – mówi prezes. Co jeszcze zmieni się w radzyńskim PKS? – To zależy od wielu czynników, na razie nie będę tego zdradzał – odpowiada Gil. Tymczasem inni przewoźnicy weszli w spór z radzyńskim PKS. Chodzi o opłaty, które firma pobierała od innych przedsiębiorstw za wjazd na dworzec. Przewoźnicy poskarżyli się Urzędowi Wojewódzkiemu i Urzędowi Miasta na zbyt wysokie stawki. Zwrócili uwagę, że dworzec jest własnością miasta i opłata nie może przekraczać 1 zł. Radzyński PKS był rzeczywiście tylko dzierżawcą tego terenu, ale wypowiedział umowę z końcem marca. – Dzierżawiąc majątek, który nie przynosi mi zysku, nie mogę jednocześnie obniżać stawek i dokładać się do obcych kursów – tłumaczy Gil.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama