Nie udało się piłkarzom Wisły Puławy pokonać przed własną publicznością Stali Stalowa Wola. Gospodarze zmarnowali kilka świetnych okazji, w tym rzut karny i musieli się pogodzić z remisem 1:1.
18.04.2012 21:34
Łukasz Misztal zdobył jedyną bramkę dla Wisły Puławy w meczu ze Stalą Stalowa Wola (MACIEJ KACZANOWS
W pierwszej połowie Bartłomiej Dydo obronił groźny strzał Piotra Mokiejewskiego, a później miał sporo szczęścia po tym, jak w sytuacji sam na sam nie pokonał go Konrad Nowak, który strzelił nad bramką.
Jeszcze przed zakończeniem pierwszej odsłony "Duma Powiśla" miała najlepszą okazję do otwarcia wyniku. Przemysław Żmuda faulował we własnym polu karnym Mokiejewskiego i sędzia podyktował rzut karny.
Do piłki podszedł Nowak i nie potrafił wpakować piłki do siatki. Do przerwy nie było goli, ale już w 53 minucie na tablicy wyników po stronie miesjcowych wreszcie pojawiła się jedynka.
Na listę strzelców niespodziewanie wpisał się Łukasz Misztal. Obrońca Wisły dośrodkował piłkę w pole karne, ale żaden z zawodników nie zdołał jej przejąć i ostatecznie futbolówka wylądowała w bramce Stali.
Korzystnego wyniku puławianie nie dowieźli niestety do ostatniego gwizdka. W 82 min rezerwowy Robert Widz podał do innego zmiennika, Kamila Gęśli i ten z bliska trafił na 1:1.
Ten gol przerwał świetną serię Nazara Penkowca. Bramkarz "Dumy Powiśla" zachował czyste konto przez ponad 440 minut. Dopiero w piątym spotkaniu rundy wiosennej dał się pokonać.
- Mamy niedosyt po tym meczu, bo z przebiegu spotkania na pewno mogliśmy się pokusić o trzy punkty. Skoro jednak nie ma kompletu to trzeba się cieszyć z tego, co jest.
Szkoda jednak zmarnowanej szansy, bo zespoły przed nami powygrywały. Coś jednak do siatki rywali nie chce wpaść więcej niż jedna bramka mimo dobrych okazji. Było blisko po strzałach Konrada Nowaka, czy Piotra Mokiejewskiego, ale niestety się nie udało - mówi drugi trener Wisły Marek Nowak.
- Rzuty karne to loteria, miałem dużo szczęścia i udało mi się obronić dwa karne w dwóch ostatnich meczach. Nie czuję się żadnym bohaterem, to nie na tą ligę… Cieszy to, że przynajmniej zdobyliśmy punkt w Puławach, przeciwnik był niewygodny.
Trochę szkoda mi tej bramki, którą puściłem, piłka bezpośrednio wpadła do bramki po rzucie wolnym, trochę mnie to zmyliło, że nikt jej nie wybił. Ja odpowiedzialność za swoją pracę biorę na siebie - powiedział bohater po stronie Stali Bartłomiej Dydo.
Wisła Puławy - Stal Stalowa Wola 1:1 (0:0)
Bramki: Misztal (52) - Gęśla (82).
Wisła: Penkowec - Budzyński, Jagła, Kursa, Misztal, Kycko, Skórnicki, Mokiejewski (80 Wójtowicz), Pożak (46 Orzędowski), Wiącek, Nowak.
Stal: Dydo - Demusiak (82 Kocój), Czarny, Żmuda, Radawiec (58 Gęśla), Kachniarz (58 Getinger), Piątkowski (70 Widz), Horajecki, Skórski, Cebula, Białek.
Komentarze