Wisła zremisowała ze Stalą, w niedzielę o godz. 15 Jeziorak
Nie udało się piłkarzom Wisły Puławy pokonać przed własną publicznością Stali Stalowa Wola. Gospodarze zmarnowali kilka świetnych okazji, w tym rzut karny i musieli się pogodzić z remisem 1:1.
- 19.04.2012 14:13

W pierwszej połowie Bartłomiej Dydo obronił groźny strzał Piotra Mokiejewskiego, a później miał sporo szczęścia po tym, jak w sytuacji sam na sam Konrad Nowak nie trafił w bramkę.
Jeszcze przed zakończeniem pierwszej odsłony \"Duma Powiśla” miała najlepszą okazję do otwarcia wyniku. Przemysław Żmuda faulował we własnym polu karnym Mokiejewskiego i sędzia podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Nowak i nie potrafił wpakować piłki do siatki.
Dopiero w 53 min na listę strzelców niespodziewanie wpisał się Łukasz Misztal. Obrońca Wisły zaskoczył bramkarza przeciwników po dośrodkowaniu w pole karne, żaden z graczy nie zdołał przejąć piłki i ta wylądowała w siatce Stali.
Korzystnego wyniku puławianie nie dowieźli niestety do ostatniego gwizdka. W 82 min rezerwowy Robert Widz podał do innego zmiennika, Kamila Gęśli i ten z bliska trafił na 1:1. Ten gol przerwał świetną serię Nazara Penkowca, który zachował czyste konto przez ponad 440 minut.
– Mamy niedosyt po tym meczu, bo z przebiegu spotkania na pewno mogliśmy się pokusić o trzy punkty. Skoro jednak nie ma kompletu to trzeba się cieszyć z tego, co jest – mówi drugi trener Wisły Marek Nowak.
– Rzuty karne to loteria, miałem dużo szczęścia i udało mi się obronić dwie jedenastki w dwóch ostatnich meczach. Nie czuję się żadnym bohaterem, to nie na tą ligę. Cieszy to, że przynajmniej zdobyliśmy punkt w Puławach, przeciwnik był niewygodny – ocenia Bartłomiej Dydo ze Stali.
Przed ekipą z Puław, w niedzielę mecz wyjazdowy z Jeziorakiem (początek o godz. 15). – Trzeba uszanować remis ze Stalą i grać dalej. Teraz mamy ciężki mecz o sześć punktów w Iławie i musimy odbudować formę, żeby pojechać tam po zwycięstwo – zapowiada Jacek Magnuszewski.
Reklama
















Komentarze