Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Amerykę atakują żarłoczne krewetki-giganty

Amerykanie mają problem. Wybrzeża kraju od strony Atlantyku i Zatoki Meksykańskiej przeżywają inwazję krewetek-gigantów. Tak drapieżnych, że pożerają same siebie.
Amerykę atakują żarłoczne krewetki-giganty
Ameryka żyje doniesieniami o inwazji gigantycznych krewetek-kanibali na atlantyckie wybrzeża USA
Problem sygnalizowany jest zarówno przez National Oceanic and Atmospheric Administration, federalny urząd zajmujący się fauną i florą morska, jak też przez samych rybaków i wędkarzy. Jeden z nich, Marek Samulak, Polak z Florydy, wyciągnął w Teksasie okaz długości 26 centymetrów i wadze pół kilograma. Gatunek, z jakim mamy do czynienia to azjatycka krewetka tygrysia, dla której naturalnym środowiskiem są wody azjatyckie i australijskie. Do takich rozmiarów tam jednak nie dorasta. Giganty pojawiające się w wodach Północnej Karoliny, Georgii, Florydy, Teksasu, Alabamy i Luizjany są zapewne wynikiem jakiejś mutacji genetycznej. Najprawdopodobniej – samoistnej. Są jednak zwolennicy teorii spiskowej, że chodzić może o jakiś produkt laboratoryjny, który albo przypadkowo trafił do wód amerykańskich, albo go ktoś tam wypuścił i teraz obserwuje, co będzie dalej. Podzielone są także opinie, czy monstrualne krewetki można jeść "bezkarnie” dla zdrowia. Są one bardzo smaczne, ale nie wiadomo, czy nie mogą wywoływać jakichś chorób. Dlatego badacze zjawiska już wdrażają projekt, który ma więcej o nich powiedzieć, a także określić zagrożenie dla środowiska, jakie te drapieżniki mogą wywoływać. Na razie brak doniesień o atakach na ludzi. Być może jednak tematem powinien zainteresować się Steven Spielberga, autor niezapomnianych "Szczęk”.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama