Końcówka sezonu nie jest zbyt udana dla Orląt Radzyń Podlaski. „Biało-zieloni” w sobotę nie wygrali już piątego spotkania z rzędu. Tym razem podopieczni Zbigniewa Grzesiaka podzielili się punktami z Partyzantem Targowiska, po remisie 1:1. Miejscowi powoli chyba wracają jednak do formy, bo w niedzielę zagrali całkiem niezłe mecz.
20.05.2012 23:47
Jurij Michalczuk i jego koledzy z Orląt zremisowali w niedzielę z Partyzantem 1:1 (MACIEJ KACZANOWSK
Jako pierwsi na listę strzelców wpisali się przyjezdni, którzy wykazywali od pierwszego gwizdka większą ochotę do gry. I w 11 minucie mocnym i precyzyjnym strzałem z ponad 20 metrów popisał się Damian Łanucha, który przy okazji trafił idealnie pod poprzeczkę.
Goście inicjatywę mieli jeszcze przez kilka minut, ale wreszcie do głosu zaczęli dochodzić radzynianie. Niewiele do szczęścia zabrakło Pawłowi Pliszce i Krystianowi Wójcikowi. Ten drugi nie pomylił się już, kiedy po raz drugi miał okazję do zdobycia gola. W 26 min były gracz GKS Bogdanka uderzył pięknie z przewrotki i doprowadził do wyrównania.
W drugiej części długo dominowały Orlęta, jednak Marek Piotrowicz, Mateusz Puła, a zwłaszcza Jurij Michalczuk nie potrafili skierować piłki do siatki. Najbliżej powodzenia był ten ostatni, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Partyzant też mógł pokusić się gola, po bombie Kamila Walaszczyka z rzutu wolnego i strzale z dystansu Karola Zycha. W obu przypadkach na posterunku był jednak Krzysztof Stężała.
W samej końcówce emocjonujących zawodów piłkę meczową mieli Piotrowicz i Michalczuk. Pierwszy przestrzelił jednak w sytuacji sam na sam, a drugi przymierzył tylko w słupek.
Orlęta Radzyń Podlaski – Partyzant Targowiska 1:1 (1:1)
Bramki: Wójcik (26) – Łanucha (11).
Orlęta: Stężała – Kazubski, Zarzecki, Borysiuk, Kuśmirek, Zmorzyński (46 Król), Wójcik, Pliszka, Piotrowicz, Danielak (46 Puła), Michalczuk.
Partyzant: Krawczyk – Zych, Policht, Sikorski (83 Ginalski), Łanucha, Walaszczyk, Zajdel, Świechowski (90 Remut), Płonka (59 Nikody), Walat (68 Borowczyk), Zarzyka.
Żółte kartki: Wójcik (Orlęta) – Świechowski, Zych (Partyzant).
Sędziował: Grzegorz Wnuk (Rzeszów). Widzów: 400.
Piłkarze z Kraśnika zapowiadali, że jadą do Tomaszowa Lubelskiego nie na pożarcie, a żeby powalczyć o korzystny wynik.
I słowa dotrzymali. Chociaż spotkanie ułożyło się dla nich fatalnie, bo już po kwadransie gry przegrywali 0;2. Ostatecznie podopieczni trenera Bohdana Bławackiego wygrali 2:1.
Już po 120 sekundach gospodarze cieszyli się z pierwszego trafienia. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka pechowo odbiła się od Pavlo Stadnickiego i wpadła do siatki Karola Kurzępy.
„Niebiesko-biali” na tym nie poprzestali i cały czas dyktowali warunki. I ich starania szybko przyniosły kolejny efekt, bo Ireneusz Baran sfinalizował akcję aktywnego Marcina Żurawskiego. Jeszcze przed przerwą mogło być nawet 4:0. Igor Paskiw i Waldemar Kozyra nie wykorzystali jednak świetnych okazji.
Po zmianie stron wreszcie do roboty wzięli się do tej pory słabo spisujący się kraśniczanie. I drugie 45 minut zagrali zdecydowanie lepiej. Zresztą już w 54 minucie sprytnie do Grzegorza Leziaka piętą odegrał Tomasz Ryczek i z kilkunastu metrów wpakował piłkę do siatki.
Później do wyrównania mógł doprowadzić Ryczek, ale dobrze powstrzymał go Łukasz Bartoszyk. W odpowiedzi Kozyra przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Stali i zanosiło się dla miejscowych na nerwową końcówkę. Chociaż piłkarze Daniela Szewca naciskali do końca to wynik nie uległ już zmianie.
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Stal Kraśnik 2:1 (2:0)
Bramki: Stadnicki (2-samobójcza), Baran (15) – Leziak (55).
Tomasovia: Bartoszyk – Żurawski, Joniec, Zatorski, Nowosad (35 Skiba), Szafrański, Paskiw (75 Zdybek), Kozyra, Słotwiński, Baran (80 Wawryca), Droździel (70 Kulas).
Stal: Kurzępa – Hirka, Joao Carlos, Pietroń, Stadnicki, Pacek, Mielniczuk, Brytan (46 Leziak), Szewc, Ręba, Ryczek.
Żółte kartki: Kozyra, Słotwiński (Tomasovia) – Ręba, Stadnicki (Stal).
Sędziował: Mariusz Sledź (Biała Podlaska). Widzów: 450.
Komentarze