Tomasovia pokonała w niedzielę Unię Nowa Sarzyna 2:0 i awansowała aż na szóste miejsce w tabeli. Dawno piłkarze trenera Bohdana Bławackiego nie byli tak wysoko.
27.05.2012 22:16
Orlęta wygrały w sobotę z KS Zaczernie 1:0 (ŁUKASZ PADO/NOWINY)
Gospodarze idealnie rozpoczęli mecz, bo już po kilkudziesięciu sekundach cieszyli się z pierwszej bramki. Patryk Słotwiński dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a ta trafiła w Rafała Pydycha, a następnie do bramki Unii.
W kolejnych fragmentach pierwszej odsłony lepsze okazje mieli „niebiesko-biali”, ale Kamil Droździel, czy Ireneusz Baran nie potrafili wpisać się na liste strzelców.
Po przerwie długo utrzymywało się skromne prowadzenie zawodników z Tomaszowa Lubelskiego, chociaż były sytuacje aby je podwyższyć. Niewiele do szczęścia zabrakło chociażby Łukaszowi Chwale, który jednak uderzył tuż obok słupka.
W końcówce goście nie mieli już nic do stracenia i przy stałym fragmencie gry w pole karne Tomasovii popędził nawet bramkarz Artur Zastawny. Niestety fatalnie skończyło się to dla Unii, bo po szybkiej kontrze miejscowych najpierw Marcin Żurawski uderzył w słupek, a po chwili Jan Kulas z kilkudziesięciu metrów posłał piłkę do pustej bramki.
Dzięki temu gracze trenera Bławackiego w szóstym w rundzie wiosennym spotkaniu przed własną publicznością odnieśli piąte zwycięstwo.
Tomasovia Tomaszow Lubelski – Unia Nowa Sarzyna 2:0 (1:0)
Bramka: Pydych (1-samobójcza), Kulas (90+3).
Tomasovia: Waśkiewicz – Żurawski, Chwała, Joniec, Skiba, Szafrański, Paskiw (80 Jamroż), Słotwiński, Baran (62 Kulas), Kozyra, Droździel (88 Zdybek).
Unia: Zastawny – Pydych, Lebioda, Błajda (70 Bąba), Bartnik, Łuczak, Oślizło, Bednarz (46 Stręciwilk), Wtorek, Mistrzyk, Mazurkiewicz (60 Telka).
Żółte kartki: Szafrański, Chwała (Tomasovia) – Wtorek, Oślizło (Unia).
Sędziował: Hubert Ripper (Lublin). Widzów: 250.
Po pięciu meczach bez kompletu punktów wreszcie trzy „oczka” do swojego konta dopisały radzyńskie Orlęta. „Biało-zieloni” w sobotę pokonali KS Zaczernie 1:0. Poprzednio z wygranej gracze Zbigniewa Grzesiaka cieszyli się nieco ponad miesiąc temu, kiedy ograli Strumyk Malawa 4:0.
W pierwszej połowie obie drużyny miały swoje sytuacje, a więcej dogodnych szans gospodarze. Dobrze między słupkami bramki gości spisywał się jednak Krzysztof Stężała, który w bardzo dobrym stylu obronił zwłaszcza główkę Tomasza Płonki. Radzynianie mogli pokusić się o gola po strzale Jurija Michalczuka, czy Krystiana Wójcika, ale do przerwy kibice nie obejrzeli ostatecznie ani jednego trafienia.
Po zmianie stron gra wyglądała już gorzej i okazji pod obiema bramkami było znacznie mniej. Wyglądało też na to, że Zaczernie z każdą kolejną minutą opada z sił.
Wykorzystali to podopieczni trenera Grzesiaka i Paweł Pliszka wykorzystał błąd bramkarza rywali, pakując piłkę do siatki z kilku metrów. Chwilę wcześniej to jednak Zaczernie mogło prowadzić, jednak Damian Wolański huknął nad poprzeczką.
– Ta pierwsza połowa może była nieco gorsza w naszym wykonaniu, ale po przerwie zdobyliśmy bramkę i gdyby inne wyniki ułożyły się nieco lepiej to pewnie wciąż liczylibyśmy się w walce o awans. Cieszę się z gola, ale przede wszystkim ze zwycięstwa – powiedział po końcowym gwizdku bohater gości Paweł Pliszka.
KS Zaczernie – Orlęta Radzyń Podlaski 0:1 (0:0)
Bramka: Pliszka (78).
KS: Kukulski – Polak, Róg, Brogowski (68 Kapuściński), Federkiewicz, Szala (61 Hajnas), Szyszka (82 Blim), Ryniewicz, Bukała (46 Gilar), Płonka, Wolański.
Orlęta: Stężała – Leszkiewicz, Zarzecki, Kazubski, Kuśmirek, Piotrowicz (86 Ptaszyński), Borysiuk, Wójcik, Zmorzyński (71 Struk), Pliszka, Michalczuk (80 Struski).
Żółte kartki: Polak (KS) – Borysiuk (Orlęta).
Sędziował: Grzegorz Stęchły (Jarosław). Widzów: 250.
Komentarze