Piłkarze Roztocza Szczebrzeszyn poszli za ciosem i po zwycięstwie ze Spartą Rejowiec Fabryczny 4:0 ograli na swoim boisku Huczwę Toszwce 4:1.
(MAWI)
03.06.2012 19:18
Trener Roztocza, Zbigniew Pająk (JACEK ŚWIERCZYŃSKI)
Kolejną bramkę dla gospodarzy strzelił Tomasz Albingier. To jego dziesiąte trafienie w tym sezonie.
Mimo trzech punktów w Szczebrzeszynie pozostał mały niedosyt po tym meczu.
– Szkoda, bo była spora szansa odrobienia wysokiej porażki 1:7 w Tyszowcach – kręci głową Zbigniew Pająk, trener Roztocza. – Podeszliśmy do tego spotkania z zamiarem zwycięstwa, które pozwoliłoby ma przeskoczyć rywala w tabeli i to nam się udało. Trzy punkty są najważniejsze, choć nie mogę odżałować tych sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Patrząc na to powinniśmy strzelić z osiem albo dziewięć bramek – dodaje.
Źle nastawione celowniki mieli m.in. Albingier oraz wprowadzeni z ławki rezerwowych Sebastian Krzyszczak i Paweł Dulbas. W końcówce trener Pająk nie wytrzymał nerwowo i zaczął głośno krytykować swoich piłkarzy za nieskuteczność.
– Cisnąłem przy tym mocno zeszytem w ziemię i po chwili sędzia wyrzucił mnie z ławki rezerwowych na trybuny – tłumaczy szkoleniowiec Roztocza.
Postawa piłkarzy Huczwy to m.in. odzwierciedlenie sytuacji finansowo-organizacyjnej w klubie z Tyszowców. Trener Jacek Paszkiewicz ma wszystkiego dosyć i zapowiedział już, że po sezonie zrezygnuje z funkcji prezesa i trenera.
Roztocze Szczebrzeszyn – Huczwa Tyszowce 4:1 (2:1)
Bramki: Albingier (18), Sawic (41, 63), Misiarz (48) – Sioma (38).
Roztocze: P. Dobromilski – T. Bielec, Paweł Lipiec, D. Dobromilski, Brodalski, Misiarz, Sawic, Duda, D. Bielec (85 Pawluczuk), Piotr Lipiec (65 Dulbas), Albingier (72 Krzyszczak).
Huczwa: Tomczyszyn – Orzechowski, Anioł, Hałasa, Sioma (74 Skorzyński), Cieslik, Karwacki (46 Mruk), M. Kaniewski, Sikora, Mac (72 Paszkiewicz), Maliszewski (70 Materna).
Żółte kartki: Paweł Lipiec (R) – Cieślik, Hałasa (H).
Sędziował: Robert Podlecki (Lublin).
Widzów: 300.
Piłkarze Stali Poniatowa do samego końca rozgrywek będą walczyć o jak najlepsze miejsce. Mają jeszcze szansę na przeskoczenie w tabeli rezerw Podlasia.
– Bardziej skupiamy się na tym żeby nie wyprzedził nas Start – przyznaje Henryk kamiński, trener Stali. – Sporo mówi się bowiem o tym, że do rozgrywek w kolejnym sezonie nie przystąpi Huczwa Tyszowce więc moglibyśmy zająć jej miejsce – dodaje.
Wczoraj poniatowianie pokazali kibicom radosny futbol strzelając aż sześć goli, a przy okazji tracąc dwa. – Tak jak z Bogdanką zagraliśmy w pełnym składzie i efekty od razu widać. Mając wszystkich zawodników jesteśmy w stanie wygrać naprawdę z każdym – uważa Kamiński.
Obie bramki dla gości padły po rzutach karnych Ich skutecznym egzekutorem był jak zwykle Wojciech Kępka. Napastnik Ruchu ma już na swoim koncie szesnaście trafień i jak tak dalej pójdzie to sięgnie jeszcze po tytuł najlepszego strzelca ligi. Niestety, wygląda na to, że ryczanie stracili swojego drugiego czołowego snajpera Tomasza Sikorę.
– Pod koniec pierwszej połowy doszło do starcia Sikory z naszym bramkarzem Kamilem Królikowskim. Obaj zostali odwiezieni karetką do szpitala. Z tego powodu mecz został przerwany na ok. 25 minut. Wstępne diagnozy mówiły, że Królikowski złamał rękę, a Sikora uszkodził staw skokowy – opisuje trener Kaminski.
Stal Poniatowa – Ruch Ryki 6:2 (3:1)
Bramki: Miazga (21), Kowalski (26), Czarnecki (35, 68), Pikuła (71), K. Wojnicki (88) – W. Kępka (45, 62 z karnych).
Stal: Królikowski (44 Zakrzewski) – Młyniec, Mróz, Węgorowski, Niezbecki, Miazga, K. Wojnicki, Kowalski, Czajka (65 Pikuła), Czarnecki (80 Chęciński), Dziosa (85 Wieczorek).
Ruch: Troshupa – Sadura (75 Sągol), Prządka, W. Kępka, Starosz, Sudowski, Witek, Mądry, Gransztof, L. Kępka, Sikora (45 W. Piątkowski).
Żółte kartki: Miazga, Czajka, Królikowski (S). Sędziował: Wojciech Rek (Lublin). Widzów: 300.
Komentarze