Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Lublinianka-Wieniawa – Włodawianka Włodawa 4:2

Na trzy kolejki przed końcem sezonu piłkarze z Wieniawy wciąż nie mogą być pewni mistrzostwa ligi.
Lublinianka-Wieniawa – Włodawianka Włodawa 4:2
Niedzielne spotkanie Lublinianki z Włodawianką rozegrano na stadionie przy Al. Zygmuntowskich (WOJCI
Piłkarze Lublinianki wygrali 24. mecz w tym sezonie, ale wciąż nie mogą być pewni mistrzostwa ligi. Do jego wywalczenia brakuje im jednak już tylko punktu. Wszystko dlatego, że po piętach depczą im Orlęta Łuków, z którymi już w najbliższej kolejce zespół z Wieniawy zmierzy się na wyjeździe. W niedzielę lublinianie pokonali Włodawiankę 4:2, choć do przerwy w meczu rozgrywanym wyjątkowo na stadionie MOSiR przy Al. Zygmuntowskich (boisko na Wieniawie jest remontowane), był remis 1:1. Goście pierwszy raz w swojej bogatej historii zagrali na tym obiekcie. Co ciekawe dwa ostatnie gole w tym meczu padły już w doliczonym czasie gry, oba w kontrowersyjnych okolicznościach, z rzutów karnych. – Sędziowanie nie było w tym meczu najlepsze – uważa Marek Drob, trener Włodawianki. – Szkoda punktów, bo prowadziliśmy 1:0, a do tego przyz stanie 1:1 arbiter powinien podyktować nam karnego za faul na Wojtku Więcaszku. Mecz był wyrównany i wcale nie musieliśmy przegrać. Przez pół godziny meczu Lublinianka grała w osłabieniu po czerwonej kartce dla Artura Sadowskiego. Syn trenera drużyny wdał się w utarczkę z Adrianem Smolikiem. Obaj zawodnicy dostali po żółtej kartce, ale młody Sadowski nie potrafił opanować nerwów i po chwili musiał opuścić boisko. Włodawianka może tylko żałować, że tego nie wykorzystała. – Ale jakby nie patrzeć graliśmy z liderem, który ma o wiele większy potencjał kadrowy niż my. Tam każdy wchodzący z ławki zaawodnik jest wzmocnieniem składu, a u nas tylko uzupełnieniem – przyznaje trener Drob. Lublinianka-Wieniawa Lublin – Włodawianka Włodawa 4:2 (1:1) Bramki: Stępień (42), Gromba (50), Majewski (56), Mazurek (90+3 z karnego) – Więcaszek (26, 90+2 z karnego). Lublinianka: Zdunek – Ręba, Paździor, Mazurek, Kowalski, Jeż (46 Majewski), Stępień, Sebastianiuk, Sadowski, Gołociński (60 Gąsior), Gromba (75 Wójcik). Włodawianka: Struk – Więcaszek, Nielipiuk, Zdolski, Staszczak, Chaciówka (78 Pruszkowski), Smolik (70 Czarnota), Soroka, Kuczyński, Borys (63 Kopczewski), Budzyński. Żółte kartki: Kowalski, Majewski, Sadowski (L) – Smolik (W). Czerwona kartka: Sadowski (Lublinianka, 63 min, za drugą żółtą). Sędziował: Tomasz Ostrowski (Zamość). Widzów: 100. W składzie Lublinianki zabrakło najlepszego strzelca zespołu i całej ligi Erwina Sobiecha. Piłkarz wyjechał do pracy w Danii i w tym sezonie nie zobaczymy go już na boiskach IV ligi. Mimo pauzy w trzech ostatnich kolejkach Sobiech wciąż jest kandydatem numer jeden do zdobycia korony króla strzelców w tym sezonie. Na swoim koncie ma 23 bramki. Za jego plecami czają się jeszcze jego klubowy kolega Łukasz Gromba (19 goli) oraz Sylwester Buga z Orląt i Borys Kaczmarski z Lewartu (obaj po 17 trafień). A ostatniego słowa nie powiedział również Wojciech Więcaszek z Włodawianki, który po wczorajszym meczu ma szesnaście bramek.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama