Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ranny czekał trzy godziny na karetkę. Dyspozytorka miała zły dzień

Ponad trzy godziny czekał na karetkę z Opola Lubelskiego 30-latek z ciężkim urazem głowy. Przełożeni dyspozytorki stacji pogotowia sprawdzają, dlaczego tak długo zwlekała z wysłaniem pomocy.
Ranny czekał trzy godziny na karetkę. Dyspozytorka miała zły dzień
Syn jest w szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Ma bardzo dobrą opiekę medyczną. Został tutaj p
Syn ma złamaną potylicę i pękniętą podstawę czaszki. Ma również wstrząs mózgu i uraz lewego płata skroniowego – żali się Grażyna Zyska z miejscowości Bór w powiecie opolskim, matka 30-letniego Sebastiana. – Syn nie pamięta, co się wydarzyło w klubie. W ciężkim stanie leży w lubelskim szpitalu. W Boże Narodzenie syn pani Grażyny razem ze swoją żoną i m.in z braćmi pojechał na koncert do klubu muzycznego koło Opola Lubelskiego. – Tam ok. północy został pobity – opowiada matka mężczyzny. – Ktoś go kopnął. Sebastian upadł na beton. Stracił przytomność. Już stamtąd znajoma syna dzwoniła po pogotowie ratunkowe w Opolu. Było 28 minut po północy, 26 grudnia. Dyspozytorka karetki jednak nie wysłała. Nie wiadomo, dlaczego. Żona pobitego zawiozła go do oddalonego o kilkanaście kilometrów od dyskoteki domu jego rodziców. – Od razu zobaczyłam, że jest z nim źle – podkreśla matka mężczyzny. – Mąż jest po wypadku samochodowym. Też miał uraz głowy. Ponownie zaczęliśmy wzywać pomoc i to kilka razy. Bezskutecznie. Karetka przyjechała dopiero po naszym telefonie na policję. A dyspozytorka, która w końcu ratowników przysłała, kazała mi sobie \"głowę przewietrzyć”. Ostatecznie karetka wyjechała do pobitego mężczyzny o godz. 3.42. – My nie interweniowaliśmy w sprawie karetki, tylko na prośbę rodziny pobitego sprawdziliśmy stan trzeźwości dyspozytorki pogotowia (kobieta była trzeźwa – dop. red.) – precyzuje mł. insp. Tomasz Zdybel, zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Opolu Lubelskim. • Czy odmowa wysłania karetki do klubu, gdzie czekał pobity była słuszna? – zapytaliśmy przełożonych dyspozytorki. – Zabrakło \"dociekliwości” dyspozytora w ustaleniu stanu faktycznego – przyznaje Józef Stępień, p.o. zastępcy dyrektora SPZOZ w Opolu Lubelskim, po analizie nagrania treści rozmowy pomiędzy dyspozytorem a wzywającym. Wyraża też ubolewanie nad zaistniałą sytuacją, która – jak zaznacza – była skutkiem wielu czynników, w tym \"uciążliwości” pracy dyspozytora, stresu i przemęczenia, rutyny i \"odstępstwa” od obowiązujących dyspozytorów ratownictwa medycznego \"standardów obsługi zgłoszenia ratowniczego”. – Z przykrością stwierdzam, że pod koniec emocjonalnej rozmowy dyspozytora z drugą osobą z rodziny padło stwierdzenie: \"Niech Pani przewietrzy sobie głowę, a ja wysyłam karetkę” – potwierdza Stępień. Dyspozytorka do czasu wyjaśnienia incydentu została odsunięta od pełnienia tej funkcji. Trwa też kontrola pracy innych dyspozytorów. Sprawcy pobicia są nieznani. Policja szuka świadków zdarzenia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama