- Pani dyrektor usłyszała zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumentacji szkolnej, co doprowadziło do oszustwa urzędu gminy, a tym samym wypłacenia pieniędzy za ponadwymiarowe godziny, których w rzeczywistości nie zrealizowała. Chodzi o kwotę ponad 1200 zł - informuje Grzegorz Kwit, zastępca prokuratora rejonowego w Puławach.
- Dzienniki lekcyjne, w których wpisywała nieprawdziwe informacje wykorzystała podczas kontroli z kuratorium oświaty w czerwcu ubiegłego roku oraz jako potwierdzenie swojej pracy w dokumentacji składanej co miesiąc do urzędu gminy, w czasie wykonywania swoich obowiązków jako nauczyciel wspomagający. Dokumenty były podstawą do wypłacenia jej pieniędzy.
Beata A. usłyszała zarzut z kilku paragrafów kodeksu karnego, z których najważniejsze to oszustwo i poświadczenie nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. - Grozi za to kara do 8 lat pozbawienia wolności - dodaje prokurator Kwit.
Dyrektorka nie przyznała się do zarzucanych jej czynów i odmówiła składania wyjaśnień. - Ta sprawa to jakiś absurd. Żadna z rzeczy, które mi się zarzuca nie miała miejsca - mówi Beata A. w rozmowie z nami.
Krzysztof Brzeziński, wójt gminy Puławy do czasu ogłoszenia wyroku nie chce komentować sprawy. - Od rozstrzygania takich spraw są sądy. Dopóki nie ma prawomocnego wyroku człowiek jest niewinny. Pani dyrektor może więc nadal pracować na tym stanowisku - ucina Brzeziński.














Komentarze