Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Szarpali go, skuli, potraktowali gazem. Strażnicy miejscy wrócą na ławę oskarżonych

Pożegnanie z mundurem? Sprawa strażników miejskich z Lublina, oskarżonych o poturbowanie kierowcy wraca do sądu. Z pierwszego procesu funkcjonariusze wyszli bez szwanku. Prokurator uznał jednak, że powinni ponieść dotkliwe konsekwencje. Od strażników, funkcjonariuszy publicznych należy wymagać więcej niż od innych obywateli – wyjaśnia Katarzyna Czekaj, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Lublin Południe. – Panowie, chcąc wyegzekwować od kierowcy posłuszeństwo posłużyli się środkami nieadekwatnymi do sytuacji. 
Szarpali go, skuli, potraktowali gazem. Strażnicy miejscy wrócą na ławę oskarżonych

Tak śledczy ocenili wydarzenia z kwietnia ubiegłego roku. Strażnicy miejscy Robert Z. i Dariusz K. patrolowali wówczas rejon ul. Grottgera w Lublinie. Zauważyli nieprawidłowo ich zdaniem zaparkowanego mercedesa. Zostawili za wycieraczką wezwanie dla kierowcy. Ten po chwili wrócił do samochodu i próbował odjechać. Grzegorz T. powiedział strażnikom, że nie przyjmie mandatu i będzie czekał na wezwanie do sądu.

Mundurowi postanowili go zatrzymać i wylegitymować. Doszło do szarpaniny. Z ustaleń prokuratury wynika, że strażnicy bili kierowcę, wyciągali go z jadącego samochodu.

– Kierowca został zakuty w kajdanki, za które oskarżeni ciągnęli go w celu zmuszenia do wyjścia z samochodu. Szarpali go za ubranie. Dwukrotnie zastosowali gaz łzawiący, rozpylając go w twarz pokrzywdzonego. Używali wobec niego słów wulgarnych – wyliczała po zakończeniu śledztwa Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Kiedy na miejsce dojechał wezwany patrol policji, mężczyzna leżał na ziemi skuty kajdankami i krwawił z nosa. Strażnicy tłumaczyli policjantom, że Grzegorz G. chciał ich przejechać. Kierowca zaprzeczył i przedstawił własną wersję wydarzeń. Twierdził, że został pobity.

Skutkiem awantury były dwa akty oskarżenia. Jeden przeciwko strażnikom, a drugi przeciwko kierowcy – za naruszenie nietykalności cielesnej mundurowych.

W sądzie obie strony doszły do porozumienia. Sprawa przeciwko Grzegorzowi G. zakończyła się umorzeniem. Identyczne rozstrzygnięcie zapadło w drugim procesie. Zarówno Robert Z. i Dariusz K., jak i kierowca Grzegorz T. wnioskowali o umorzenie sprawy ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu.

– Doszło do zamieszania. Już się dogadaliśmy i przeprosiliśmy – zapewniał w sądzie Grzegorz T.
Sąd przystał na propozycję mundurowych i kierowcy, mimo sprzeciwu prokuratury. Śledczy również domagali się bowiem umorzenia, ale warunkowego. Oznaczałoby to, że strażnicy są winni przekroczenia uprawnień. Sąd mógłby im wyznaczyć okres próby, w którym nie mogliby wejść w żaden konflikt z prawem. Uznanie ich winy oznaczałoby jednak pożegnanie z mundurem.

Według prokuratury, strażnicy na to zasłużyli. Śledczy zaskarżyli więc rozstrzygnięcie, jakie zapadło w pierwszej instancji. Sąd Okręgowy przyznał im rację. Uchylił postanowienie sądu rejonowego i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Strażnicy wrócą na ławę oskarżonych w przyszłym tygodniu.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama