Agnieszka Jakubik nie zdążyła zagłosować metodą tradycyjną, więc chciała oddać swój głos przez internet.
– Po wpisaniu danych otrzymałam komunikat, że mój głos został już wykorzystany, mimo że nie brałam udziału w głosowaniu. Z ciekawości spróbowałam wpisać numer PESEL, by zagłosować za przebywającego za granicą brata. To również się nie udało. Zaskoczona zadzwoniłam do urzędu miasta, ale pani, z którą rozmawiałam nie była w stanie tego wyjaśnić – mówi pani Agnieszka, która nabrała podejrzeń, czy głosowanie odbywa się w sposób uczciwy. – Zaczynam się zastanawiać, czy wynik tego głosowania nie jest z góry określony – dodaje.
– Było kilka przypadków ludzi, którzy mieli problemy z oddaniem głosu, ale nie z winy naszego systemu – wyjaśnia Ewelina Borawska z Wydziału Kultury i Promocji Urzędu Miasta Puławy, która po szczegóły odsyła do Wydziału Informatycznego UM.
– Jedyne problemy, z jakimi się spotkaliśmy, to były dwa, może trzy przypadki osób, które pomyliły się we wpisywaniu swoich danych, najczęściej dwuczłonowego nazwiska lub nie używali polskich znaków – wyjaśnia jeden z miejskich informatyków. – Z punktu widzenia działania systemu informatycznego niemożliwe, żeby zablokowany został głos osoby, której numer PESEL nie był jeszcze wykorzystywany. Wpisaliśmy do systemu tylko te numery, które widniały na kartach do głosowania – dodaje. Jego zdaniem problem opisany przez naszą czytelniczkę na ogół pojawia się wtedy, gdy głosuje za nas ktoś z najbliższej rodziny.
– To niemożliwe. Nie mam męża – kwituje pani Agnieszka, która następnego dnia osobiście pofatygowała się do urzędu miasta, by sprawę wyjaśnić.
Ponad 100 głosów z jednego miejsca
– Dowiedziałam się, że faktycznie ktoś za nas zagłosował. To były głosy pochodzące z tego samego numeru IP. Zostały oddane na projekt dotyczący Szkoły Podstawowej nr 1 i remont dziecięcego oddziału zakaźnego w szpitalu. Na moją prośbę informatyk sprawdził ile głosów zostało oddanych z tego numeru. Na moje oko mogło ich być nawet 150 – mówi pani Jakubik.
Numer IP o który chodzi, nie należy do osoby prywatnej, ale instytucji. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że chodzi o SP ZOZ lub należącą do niego przychodnię przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie.
O komentarz poprosiliśmy zastępcę dyrektora puławskiego szpitala, dr Ewę Warchoł-Sławińską. – My tylko udostępniamy nasze komputery pacjentom, by ci mogli korzystając z nich głosować na wybrane projekty budżetu obywatelskiego. Nic mi nie wiadomo o przypadkach, w których ktoś głosował za inną osobę. Na pewno będziemy starali się to wyjaśnić – odpowiada.
Wyjaśnianiem sprawy zajmuje się także urząd miasta. – Przyjęliśmy to zgłoszenie i traktujemy je bardzo poważnie. Obecnie trwają czynności mające na celu weryfikację, czy rzeczywiście miało ono miejsce. Jeśli to się potwierdzi, decyzję o tym jakie kroki zostaną podjęte po konsultacji z komisją wyborczą, podejmie prezydent – wyjaśnia Jolanta Wróbel, kierownik Wydziału Kultury i Promocji UM Puławy.
Jolanta Wróbel przypomina, że oddanie więcej niż jednego głosu z tego samego komputera nie jest zabronione. Urzędnicy apelują jednocześnie do wszystkich mieszkańców, które nie mogły zagłosować internetowo o zgłaszanie się do urzędu. Do środy zrobiła to tylko jedna osoba.
Miejski radny Ireneusz Rzepkowski uważa, że w przypadku powtarzających się prób oszustwa, należy podjąć stanowcze kroki. – Mieliśmy nadzieję, że po ubiegłorocznych perturbacjach z głosowaniem internetowym, które musiało zostać powtórzone, tym razem społeczeństwo zachowa się dojrzalej. Jeżeli potwierdzi się, że tak się nie stało, chyba będziemy musieli zrezygnować z tej formy głosowania – kwituje.














Komentarze