Charakterystyczne czerwone autokary miałyby jeździć w obu kierunkach 11 razy dziennie. Odjazdy z Lublina planowane są między 5 i 19.30 w maksymalnie dwugodzinnych odstępach, a z Warszawy w godzinach 6.30-20.30. Mimo większej liczby połączeń, ostatni autobus do stolicy odjeżdżałby z dworca przy al. Tysiąclecia dwie godziny wcześniej (obecnie o godz. 21.50).
– Złożyliśmy już wniosek o wydanie pozwolenia na większą częstotliwość kursów na linii P7. Teraz czekamy na decyzję – mówi Piotr Pogonowski, dyrektor marketingu i komunikacji w firmie PolskiBus.
Zgodę wydaje marszałek województwa mazowieckiego, bo przewoźnik swoją siedzibę ma w Warszawie. W konsultacjach uczestniczą urzędnicy marszałka województwa lubelskiego, ale ich opinia nie musi być wiążąca. Jak ustaliliśmy, w tym tygodniu dokumenty mają trafić z Warszawy do Lublina.
Paweł Nakonieczny, odpowiedzialny m.in. za transport członek zarządu województwa lubelskiego, o planach przewoźnika dowiedział się od nas. – Na razie czekamy, aż wniosek dotrze do urzędu – mówi Nakonieczny. Nie wyklucza, że zostaną przeprowadzone badania. – Zgodnie z prawem powinniśmy sprawdzić, czy jest zapotrzebowanie na taką liczbę kursów – tłumaczy – Sytuacja jest dość skomplikowana. Jestem zwolennikiem wydawania pozwoleń przewoźnikom, bo konkurencja jest dobra, oczywiście dopóki jest uczciwa – dodaje.
Nie tak dawno lubelski marszałek wydał negatywną opinię dla linii P20 z Lublina do Krakowa, tłumacząc to wystarczającą liczbą kursów na tej trasie. Mimo to PolskiBus w połowie sierpnia dostał zgodę na uruchomienie połączeń między tymi miastami.
Dwa tygodnie wcześniej musiał jednak zawiesić kursy linii P7 Warszawa-Lublin-Rzeszów. Tak zdecydowało Samorządowe Kolegium Odwoławcze po protestach stowarzyszenia skupiającego lokalnych przewoźników. Po tej decyzji liczba kursów czerwonych autobusów pomiędzy Lublinem i Warszawą zmniejszyła się z dziewięciu do pięciu dziennie.


Komentarze