Według wstępnych ustaleń wszystko wskazuje na to, że polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk manewrujący CH-101. Premier Donald Tusk podkreślił jednak, że ostateczne potwierdzenie nastąpi po zakończeniu szczegółowych badań.
– Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety, gdyby kontynuowała swój lot – powiedział szef rządu.
F-16 otrzymał rozkaz przechwycenia
Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusz Nowak poinformował, że wojsko już przed północą posiadało informacje o planowanym zmasowanym rosyjskim ataku rakietowym na zachodnią Ukrainę. W związku z tym podniesiono gotowość wszystkich elementów systemu obrony powietrznej.
W stan gotowości postawiono myśliwce F-16 z baz w Łasku i Malborku, samolot wczesnego ostrzegania Saab 340, śmigłowce Mi-24 oraz naziemne zestawy obrony przeciwlotniczej.
Jeden z myśliwców F-16 otrzymał polecenie przechwycenia niezidentyfikowanego obiektu i dokonania jego identyfikacji.
– Byłem cały czas gotowy do wydania rozkazu zestrzelenia. Nasz F-16 znalazł się nad miejscem zdarzenia dokładnie w chwili, gdy pocisk uderzył w ziemię. Gdyby rakieta kontynuowała lot, zostałaby zestrzelona – powiedział gen. Nowak.
Jak dodał, pocisk spadł na teren niezabudowany i nie spowodował zagrożenia dla ludności.
Najwyższa gotowość systemów obrony
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że w nocy ze środy na czwartek Dowódca Operacyjny RSZ postawił w stan najwyższej gotowości wszystkie systemy obrony powietrznej kraju.
– Uruchomiono zarówno krajowe, jak i sojusznicze procedury związane z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej – powiedział minister.
Od około godz. 2 w nocy w rejonie granicy z Ukrainą dyżurowały polskie myśliwce F-16. W działania zaangażowano również samoloty rozpoznawcze oraz sojusznicze maszyny do tankowania w powietrzu, które wystartowały z Niemiec.
Jak przekazał szef MON, podczas rosyjskiego ataku ponad 20 obiektów znalazło się w pobliżu polskiej przestrzeni powietrznej.
Premier Donald Tusk zapewnił, że dzięki szybkiej reakcji służb sytuacja była przez cały czas monitorowana, a incydent nie spowodował ofiar ani strat materialnych. Trwa wyjaśnianie wszystkich okoliczności zdarzenia.
Premier Donald Tusk po odprawie ze służbami udaje się na miejsce, gdzie spadł pocisk, który naruszył polską przestrzeń powietrzną. Tusk poinformował, że jest w kontakcie z liderami państw europejskich. - Wszyscy deklarują pełną solidarność i gotowość wszelkiej pomocy - dodał. (PAP)

Komentarze