Lidia Twardowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w puławskim SP ZOZ jest zaskoczona sposobem informowania o programie. Jej zdaniem dyrektor Piotr Rybak powinien ten dokument przedstawić w tym samym czasie zarówno zarządowi powiatu, jak i związkom zawodowym. Tymczasem wiedzę o zamierzeniach nowej dyrekcji czerpią z mediów oraz dokumentu opublikowanego na stronie internetowej szpitala.
– Pracownicy sami przekazują sobie informacje pomagające w znalezieniu tego programu w internecie. W związku z tym, że nosi on klauzulę „do użytku służbowego” nie wiem, czy mogę się na ten temat wypowiadać. Dziwię się jednak, że związek nadal nie otrzymał tego drogą oficjalną. Nie wiem także dlaczego w przygotowywaniu tego programu pominięta została rola rady społecznej – mówi Lidia Twardowska.
Jej zdaniem pracownicy szpitala czują się pominięci. – Ustawa o związkach obliguje pana dyrektora, żeby na tematy związane z pracownikami informował związki. Po to jesteśmy – mówi przewodnicząca, która nie ukrywa, że personel jest pełny obaw. – Ten program niesie ze sobą wiele niewiadomych. Ludzie się boją, bo nie wiedzą, co ich czeka – wyjaśnia Twardowska.
Szefowa związków dodaje, że nie podobają jej się zamierzenia dotyczące np. obniżania wynagrodzeń, czy rezygnacji z części usług medycznych. – Chlubą naszego szpitala było to, że oferuje on szersze usługi, niż przeciętny szpital powiatowy. Dzięki obecności lekarzy-specjalistów z różnych dziedzin, pacjenci nie musieli jeździć do Lublina i stać w długich kolejkach. Obawiam się, że działania dyrekcji zmierzające do zmniejszenia ilości oddziałów będą oznaczać dla pacjentów konieczność wybierania innych szpitali i wydłużą im czas oczekiwania na przyjęcie – podsumowuje.
Ile osób do zwolnienia?
Program naprawczy dla SP ZOZ w Puławach zakłada zwolnienie części personelu oraz likwidację wielu wysoko płatnych stanowisk. Dyrektor Piotr Rybak podkreśla, że na razie nie wiadomo ile osób straci pracę.
Jedną z najistotniejszych zmian ma być znaczne zmniejszenie ilości oddziałów (będzie ich 10 zamiast 19). Oznacza to m.in. mniejszą liczbę ordynatorów, czy pielęgniarek oddziałowych.
Wiadomo już, że liczba 30 etatów, które miały być zlikwidowane w pogotowiu jest już nieaktualna. Zwolnień ma być mniej, ale ile dokładnie nie wiadomo. Nie wiemy też co się stanie z ordynatorami likwidowanych poprzez łączenie oddziałów. Ci mają otrzymać propozycje dotyczące nowych stanowisk pracy.
– Moim zadaniem jest obniżenie kosztów. W programie, który został opublikowany wskazuję proces, który pozwoli zmniejszyć wydatki. Wszyscy wiedzą, że stan finansów szpitala jest zły, więc ja wykonuję wstępne działania, które ten stan poprawią – mówi Piotr Rybak, dyrektor SP ZOZ. – Nie chcę mówić o tym, ile osób straci pracę, na pewno nie zrobię tego przez media. Chciałbym przeprowadzić te zmiany jak najmniejszymi kosztami społecznymi – dodaje dyrektor.

















Komentarze