Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nie jest dobrze przy Pekinie. Czy blok jest zagrożony?

Lokatorzy jednego z największych w mieście bloków, tzw. Pekinu przy ul. Głębokiej, obawiają się o jego fundamenty. O to, by miasto wyłożyło pieniądze na ekspertyzy wystąpił do prezydenta jeden z miejskich radnych. Jak dotąd z pieniędzmi na ten budynek jest kiepsko.
Nie jest dobrze przy Pekinie. Czy blok jest zagrożony?
To, co niepokoi mieszkańców można dostrzec niedaleko wejścia do pierwszej klatki schodowej. Znajduje się tam mur oporowy oddzielający dojście do sutereny ze stacją transformatorową od jezdni biegnącej na tyłach pawilonów usługowych (gdzie niegdyś działała Trojka).

Mur jest niestabilny i wygląda tak, jakby zaraz miał przewrócić się w kierunku budynku. Jego wyższa część wyraźnie oddziela się od dolnej i przesuwa po niej w kierunku bloku. Górna część muru przejechała w ten sposób nawet 30 centymetrów - mniej więcej tyle jest w miejscu, gdzie najbardziej wysuwa się w kierunku bloku. - Skoro tutaj tak to osiada, to co dzieje się z fundamentami? - pyta jeden z lokatorów.

Blok, w którym jest niemal 300 mieszkań należy do wspólnoty mieszkaniowej, w której udziały ma również miasto reprezentowane przez Zarząd Nieruchomości Komunalnych.- Nie widać żadnych oznak osiadania budynku, zagrożeniem jest natomiast sam murek oporowy - mówi Artur Cichoń, rzecznik ZNK. - Mamy nawet dokumentację na jego zabezpieczenie, ale nie mamy pieniędzy. Wnioskowaliśmy o nie do miasta, ale nie zostały nam przyznane - dodaje. Tylko na zabezpieczenie, nie licząc remontu jezdni, potrzeba 200 tys. złotych.

O pieniądze na niezbędne prace wystąpił do prezydenta miejski radny PO, Mateusz Zaczyński. Chce, żeby miasto znalazło fundusze nie tylko na zabezpieczenie muru i jezdni, ale również na ekspertyzę stanu technicznego fundamentów budynku.

Formalnej decyzji o sfinansowaniu takich prac na razie nie ma.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama