Gmina Nałęczów chce zrzucić finansowy ciężar prowadzenia jednej ze swoich najbardziej znanych szkół technicznych na barki powiatu. Zgodę na przejęcie szkół wchodzących w skład dawnego „ekonomika” wyraziła już rada powiatu, a w czwartek transakcję ma zapieczętować decyzja nałęczowskiej rady miasta. Uchwałę o rozwiązaniu ZS z prawie 90-letnią tradycją pozytywnie zaopiniowały już komisje radnych.
Zamiana na budynki
Zmiana organu prowadzącego dla nauczycieli nie miałaby znaczenia gdyby nie warunki, na jakie umówiły się oba samorządy.
Punktem sporu jest konieczność przeprowadzki wszystkich szkół działających w ramach zespołu do budynku podstawówki. Szkoła dostosowana do potrzeb dzieci z klas 1-6 według ma przyjąć liceum, technikum i szkołę zawodową. Trafi do niej także część uczniów z powiatowego LO im. S. Żeromskiego. W sumie blisko 300 uczniów. Z kolei dzieciaki ze szkoły podstawowej przejdą do budynku zajmowanego przez szkołę techniczną. Nauczyciele pytają o sens tej kosztownej operacji.
– Ten plan oznacza tak naprawdę zrujnowanie obu szkół. My mamy tutaj bardzo dobrze wyposażone pracownie, np. hotelarskie z recepcją do nauki zawodu czy informatyczne. Przeniesienie ich będzie bardzo trudne i drogie. Szkoła podstawowa jest z kolei dostosowana do potrzeb młodszych dzieci. Ich przyjęcie u nas oznacza konieczność budowy stołówki czy przerobienia toalet. Czy ktoś zastanowił się nad kosztami? – pyta Jerzy Rosiak, dyrektor ZS im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie.
Jego zdaniem, nawet jeśli organem prowadzącym zostanie powiat, szkoły z prawie 90-letnią tradycją nikt przenosić nie powinien. Proponuje inne rozwiązanie. Takie, w którym podmiotem dominującym, byłaby jego placówka, a nie konkurencyjna z „Żeromskiego”.
– Jeśli ktoś tutaj miał problem ze szkołą, to nie my, tylko powiat. Warunki w LO im. S. Żeromskiego nie przystają do standardów XXI wieku. Poza tym mają mniej uczniów od nas. My moglibyśmy przyjąć tę szkołę i działać razem w ramach ZS. Byłoby to z korzyścią dla nich i dla nas – przekonuje dyrektor.
Te argumenty nie przekonują jednak ani radnych, ani burmistrza Andrzeja Ćwieka. Zdaniem Ćwieka, gmina nie powinna utrzymywać szkoły średniej, bo jest to zadanie powiatu. Sama przeprowadzka dla lokalnych władz również nie stanowi problemu, bo długoterminowe oszczędności będą wyższe niż jednorazowy wydatek na adaptację.
– Nie mamy innego wyjścia – twierdzi burmistrz.
Kiepski nabór, a potem zwolnienia
Zdaniem pracowników ZS, zamieszanie wokół placówki negatywnie odbije się na ilości zgłoszeń w naborze, a tym samym doprowadzi do konieczności zwolnień nauczycieli.
– To jest błędne koło. Uderza się w naszą szkołę chyba tylko po to, żeby ją zniszczyć. Część naszych uczniów, gdy dowiedziała się o planach władz miasta, postanowiła zorganizować protest. Czują się traktowani przedmiotowo, nikt w tej sprawie nie liczy się z ich zdaniem – mówi Beata Surdacka, jedna z nauczycielek. – Dlaczego od lat tak uporczywie i systematycznie niszczy się jedną z ważniejszych wizytówek Nałęczowa, którą ukończyło ponad 13 tysięcy absolwentów?
– Nie wszyscy znajdą prace w zespole prowadzonym przez powiat – przyznaje Andrzej Ćwiek. I zapewnia, że jeśli nowych pracowników zacznie zatrudniać gminna szkoła podstawowa, osoby zwalniane z Chmielewskiego będą miały pierwszeństwo.
Szkoła jest za droga
Kluczową kwestią są pieniądze, a ZS im. Z. Chmielewskiego jest najdroższą placówką w gminie. Jego utrzymanie w tym roku kosztowałoby o 1,4 mln zł więcej niż wynosi rządowa subwencja. Ta ostatnia zależy od liczby uczniów, a dane demograficzne nie napawają optymizmem. Żadnego wyżu na horyzoncie nie widać, a lokalnym szkołom średnim w małym miasteczku nie pomaga silna konkurencja z Puław i Lublina.
– Połączenie szkół wiąże się nie tylko z kosztami finansowymi. Odbywa się ono także kosztem uczniów, nauczycieli i rodziców – przyznaje burmistrz Ćwiek. – Nie jest to łatwa decyzja ani dla mnie, ani dla rady miejskiej, ale odpowiadamy za całą gminę. Połączenie „naszej” szkoły i szkoły „powiatu” jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem.
Pracownicy ZS nie mają złudzeń. Ich zdaniem, przeprowadzka do budynku podstawówki to degradacja szkoły, co z pewnością odbije się na wynikach tegorocznego naboru.
– Ten plan oznacza tak naprawdę zrujnowanie obu szkół. My mamy tutaj bardzo dobrze wyposażone pracownie, np. hotelarskie z recepcją do nauki zawodu czy informatyczne. Przeniesienie ich będzie bardzo trudne i drogie. Szkoła podstawowa jest z kolei dostosowana do potrzeb młodszych dzieci. Ich przyjęcie u nas oznacza konieczność budowy stołówki czy przerobienia toalet. Czy ktoś zastanowił się nad kosztami? – pyta Jerzy Rosiak, dyrektor ZS im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie.














Komentarze