– Monitorując przypadki dyskryminacji opisywane w mediach w ubiegłym roku odnotowywaliśmy średnio sześć przypadków przemocy każdego miesiąca. Co znaczące, jedynym miesiącem bez niepokojących doniesień był sierpień, czyli miesiąc szkolnych wakacji – mówi Marta Rawłuszko z zespołu badawczego TEA.
Zebrane dane potwierdzają że uczniowie narażeni są w szkołach na przemoc ze względu na swój status materialny, płeć, niepełnosprawność, pochodzenie etniczne i narodowe, miejsce zamieszkania, a także wiek. O tym, że zdarzyło się coś złego w zdecydowanej większości przypadków (ponad 70 proc.) alarmują rodzice. O problemie informują w pierwszej kolejności media. Dlaczego? Bo nie wierzą w zdecydowaną reakcję dyrekcji placówki czy kuratorium.
O większości opisanych w raporcie wydarzeń pisaliśmy na naszych łamach.
W Ciechankach Łeczyńskich katecheta miał wykręcać ucho uczniowi, zastraszać go i wyzywać od „bydlaków”. W miejscowości Stołpie koło Chełma dyrektorka szkoły powiedziała jednemu z uczniów, że jest „adoptowany, mieszka w piwnicy bez światła, a więc nie ma warunków do nauki, nie uczy się, bo roznosi ulotki”. Inny uczeń miał usłyszeć: „w głowie burdel, w zeszycie burdel i w burdelu skończysz”.
Katecheta z Sulmic molestował pięć uczennic. W jednej ze szkół w Lublinie pełnoletni uczniowie nie byli wypuszczani na przerwach na dwór. W Puławach nauczyciele w sposób uporczywy przypominali o płaceniu nieobowiązkowych składek. W Krasnobrodzie dzieci musiały śpiewać hymn godzący w zasadę wolności wyznania, a w Janowie Lubelskim odwołano lekcje z powodu odpustu i uroczystości katolickich w lokalnej parafii. Zamiast Halloween piętnowanego, jako święto pogańskie, jedna z tamtejszych szkół zorganizowała dzień pod znakiem świętości.
Z kolei w lubelskiej SP im. Jana Pawła II w Andrzejki obowiązywał zakaz wróżb, stojących w sprzeczności z nauką Kościoła. Uczennica jednej z lubelskich podstawówek w internetowej gazetce szkolnej nazwała uchodźców „rozbestwionymi i chamowatymi osiłkami” oskarżając ich o „szerzenie chorób” oraz „regularne gwałty i poniżanie”.
– To tylko część przykładów dyskryminacji z polskich szkół. Żeby im przeciwdziałać trzeba jak najszybciej nauczyć nauczycieli zauważania i odpowiedniego reagowania na przejawy dyskryminacji. Jak najwięcej na ten temat trzeba rozmawiać także z uczniami – podsumowują autorki raportu.
Działania lubelskiego Kuratorium Oświaty autorzy raportu ocenili bardzo pozytywnie.
– Monitorując przypadki dyskryminacji opisywane w mediach w ubiegłym roku odnotowywaliśmy średnio sześć przypadków przemocy każdego miesiąca. Co znaczące, jedynym miesiącem bez niepokojących doniesień był sierpień, czyli miesiąc szkolnych wakacji – mówi Marta Rawłuszko z zespołu badawczego TEA.
– Monitorując przypadki dyskryminacji opisywane w mediach w ubiegłym roku odnotowywaliśmy średnio sześć przypadków przemocy każdego miesiąca. Co znaczące, jedynym miesiącem bez niepokojących doniesień był sierpień, czyli miesiąc szkolnych wakacji – mówi Marta Rawłuszko z zespołu badawczego TEA.
– Monitorując przypadki dyskryminacji opisywane w mediach w ubiegłym roku odnotowywaliśmy średnio sześć przypadków przemocy każdego miesiąca. Co znaczące, jedynym miesiącem bez niepokojących doniesień był sierpień, czyli miesiąc szkolnych wakacji – mówi Marta Rawłuszko z zespołu badawczego TEA.
– Monitorując przypadki dyskryminacji opisywane w mediach w ubiegłym roku odnotowywaliśmy średnio sześć przypadków przemocy każdego miesiąca. Co znaczące, jedynym miesiącem bez niepokojących doniesień był sierpień, czyli miesiąc szkolnych wakacji – mówi Marta Rawłuszko z zespołu badawczego TEA.














Komentarze