Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

„Ni ch... nie rozumiem”. Żart radnego parzący jak barszcz

Kontrowersyjna prezentacja multimedialna na sesji puławskiej rady miasta. Radny Paweł Maj skrytykował miejską publikację „Ogrody kwiatowe dla owadów” za rzekomą promocję barszczu Sosnowskiego. Swoje wystąpienie skomentował rysunkiem z niecenzuralnym podpisem.
„Ni ch... nie rozumiem”. Żart radnego parzący jak barszcz
Radny Paweł Maj (fot. Paweł Buczkowski / archiwum)

Radny Maj w punkcie dotyczącym spraw różnych poruszył problem jednej z miejskich publikacji, biuletynu o terenach zielonych. Przeglądając go znalazł zdjęcie pszczoły na groźnej, inwazyjnej roślinie – barszczu Sosnowskiego. Zdaniem radnego, tego rodzaju fotografia zachęca mieszkańców do uprawy niebezpiecznych dla zdrowia chwastów. Samorządowiec do sprawy podszedł na tyle poważnie, że przygotował zebranym na sesji multimedialną prezentację. Opowiedział o historii barszczu, rozmiarach, jakie osiąga, trudnościach z jego usuwaniem i bolesnych skutkach bliższego kontaktu z tą rośliną. Radni byli trochę zaskoczeni, ale to, co zobaczyli na koniec, wprawiło ich w osłupienie.

– Pozwólcie państwo, że skomentuję to tak – powiedział radny Maj, a na ekranie pojawił się satyryczny rysunek: bóbr przygląda się przegryzionemu słupowi linii energetycznej, który – podtrzymywany przez druty – nie przewraca się, i mówi: „ni ch... nie rozumiem”.

– Przyznaję, że mnie zamurowało. Nie widziałam wcześniej tej prezentacji, a nie chciałam też w żaden sposób cenzurować radnego, więc udzieliłam mu głosu. Okazało się, że sprawa, którą poruszył była mało istotna, a komentarz do niej wręcz obraźliwy dla nas wszystkich – mówi Bożena Krygier, przewodnicząca rady miasta.

Zupełnie innego zdania jest Paweł Maj. – Radni nie powinni być zniesmaczeni moją prezentacją, tylko tym, że w oficjalnym biuletynie wydanym przez Biuro Zieleni Miejskiej promowany był barszcz Sosnowskiego. Znam przypadki osób, które z powodu poparzeń tą rośliną przeszły długie i kosztowne leczenie, więc ja takiej formy promocji po prostu nie rozumiem – mówi radny.

Dlaczego użył kontrowersyjnego rysunku? – Jestem po części plastykiem-happeningowcem i uznałem, że taka forma ekspresji będzie właściwa. Zwykłe interpelacje czasem nie wystarczą, więc użyłem ironii i przenośni, by trochę otrzeźwić to towarzystwo – dodaje Maj.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama